Marta Kaczyńska oszustką?

Rozpoczął się ciekawy etap w walce pomiędzy PiS a PO. Oto poseł Andrzej Halicki opublikował na Twitterze taki oto wpis:

Skoro w Smoleńsku był zamach, to Marta Kaczyńska wyłudziła trzy miliony złotych.

Na stronie „Super Ekspresu” z dnia 08.09.2010 można znaleźć taką informację:

Umowa obejmująca ubezpieczenie Lecha i Marii Kaczyńskich była kontynuacją ubezpieczenia prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego (56 l.). Prezydencka para miała kartę kredytową z opcją doubezpieczenia od nieszczęśliwych wypadków. Jak ustaliliśmy, polisa miała bardzo szeroki charakter. Obowiązywała również podczas podróży i obejmowała cały świat.

Jeśli to prawda, a podejrzewam, że tak właśnie jest to Marta Kaczyńska mówiąc o zamachu na rodziców w Smoleńsku staje się jedną z największych (o ile nie największą) oszustek ubezpieczeniowych w Polsce, bowiem polisa NWW mówi:

Przedmiotem ubezpieczenia są następstwa nieszczęśliwych wypadków polegające na uszkodzeniu ciała lub rozstroju zdrowia, powodujące trwały uszczerbek na zdrowiu lub śmierć ubezpieczonego. Nieszczęśliwy wypadek może zaistnieć zarówno na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej, jak i poza jej granicami. (PZU S.A.)

Przedmiotem ubezpieczenia są trwałe następstwa nieszczęśliwych wypadków, powodujące uszczerbek na zdrowiu lub śmierć ubezpieczonego. (…) Istnieje możliwość poszerzenia ochrony o zdarzenia powstałe w wyniku ciężkiej pracy fizycznej, jazdy na nartach, snowboardzie lub nurkowania. (Aviva)

Zamach nie kwalifikuje się jako nieszczęśliwy wypadek.

Potwierdzają to słowa samego posła (za Wyborczą):

Moja wypowiedź jest logiczna i pozbawiona emocji. Albo był wypadek, który jest objęty umową ubezpieczeniową, albo wierzy się w zamach. Wtedy nie można realizować umowy ubezpieczeniowej z tytułu wypadku.

Powstaje zatem zasadne pytanie: czy należy ufać oszustom?
Reklamy

Rodzinka PO – polemika

Znalazłem na sieci ciekawy tekst. Zgadzam się z większością tez postawionych przez autora. Jest jednak kilka wyjątków:

1. Przyjazne państwo dla obywatela jest równoważne z podniesieniem wieku emerytalnego. Z kilku powodów:

– społeczeństwo się starzeje, stosunek osób w wieku produkcyjnym do emerytów i rencistów  będzie z biegiem czasu coraz bardziej niekorzystny dla tych pierwszych,

– zwiększenie wieku emerytalnego powoduje wzrost liczby osób czynnych zawodowo, co przekłada się też na większe dochody do budżetu,

– zwiększenie liczby osób czynnych zawodowo, zmniejsza potrzebę ich nadmiernego opodatkowywania (rentowe, emerytalne, ZUS itd.),

– większa pensja -> więcej pieniędzy do wydania -> rozwój usług i handlu

2. To nie jest tak, że Polaków nie interesuje, kto nimi rządzi. Nas, jako Naród zawsze to interesowało. Brak zainteresowania aktualną polityką wynika przede wszystkim z systemu wyborczego i głosowania na listę krajową. Niezależnie, na jaka partie głosujemy w większości do Sejmu i rządu dostają się te same osoby. Właśnie dlatego, że tak są układane listy krajowe. Polacy są już tym znużenie i zobojętnieni.

PJN a sondaże

Ciekawe czemu ludzie mają tendencje do spisywania na straty rzeczy, bądź ludzi jeszcze przed zakończeniem. Podobnie poczyniła marzatela w swoim wpisie Koniec PJN?. Nie była w tej opinii osamotniona. Jej opinię podzielili komentatorzy.

Może warto się zastanowić – dlaczego im nie wyszło? Czy nasza scena polityczna jest już tak bardzo zabetonowana, że nic nie jest w stanie jej ruszyć? Tak naprawdę to projekt PJN wydawał się sensownie wymyślony, politycy znani i lubiani. Czyżby były to jednak skutki wcześniej działalności w PiS? Wyborcy zapamiętali bezgraniczne oddanie prezesowi Kaczyńskiemu i wpłynęło to na ich wiarygodność? Szczególnie jaskrawo widać to na przykładzie Elżbiety Jakubiak, której żadna partia nie chce mieć na swoich listach i przytuli ją w końcu PSL?

Jak pokazało kilka lat temu LPR i Samoobrona wiara w sondaże może być zgubna. Może nie należy wygłaszać pewnych opinii przed faktycznymi wyborami, gdyż marginalizacja przeciwników politycznych jest typowym elementem kampanii wyborczej. Tak dzieje się również teraz.

Analizując szybko przyszłe możliwe koalicje powyborcze wyłania się następujący obraz:

1. PO – PSL: patrząc na aktualną sytuację skończyłaby się katastrofą dla społeczeństwa przez brak podatku liniowego, likwidacji KRUS-u i innych potrzebnych reform oraz ochronę niewydajnego rolnictwa.

2. PIS – ktokolwiek: już dawno zobaczyliśmy, że ta partia nie ma żadnych zdolności koalicyjnych. Osamotniony zwycięski PiS będzie blokowany przez pozostałe partie w Sejmie.

3. PO – SLD: dla wielu taka koalicja byłaby (nie)możliwa. Patrząc jednak na obecne postulaty lewicy może być nie do przełknięcia dla społeczeństwa. Aż tak postępowi to Polacy nie są.

4. SLD – PJN: raczej nierealna.

5. PO – PIS: zupełnie nierealna.

6. PO – PJN: to taki PO – PIS bis. Czyli to, na co spora grupa społeczeństwa miała nadzieje w 2005 roku. Gdyby się udała mielibyśmy realną szansę na tak potrzebną modernizację kraju.

Jeśli coś pominąłem to proszę mnie poprawić.

Jak wynika z powyższego zestawienia, jakkolwiek subiektywnego, jedynie opcja numer 6 daje nam jakieś szanse na rozwój, a bez tego długo nie da się utrzymać nad powierzchnią wody i podzielimy los Hiszpanii czy Grecji.

„Nieprawdą jest, że Polsce grozi utrata suwerenności. To absurd, bzdura!”

Przeczytałem właśnie bardzo ciekawy wywiad z Andrzejem Olechowskim. Znalazło się tam kilka zdań, z którymi się zgadzam:

Pan Kaczyński chce wywołać kontrowersje więc sięga do ostrych słów. Jak każdy z nas w takiej sytuacji często mija się z prawdą. Nieprawdą jest twierdzenie, że Polsce grozi utrata suwerenności, albo że poprzez swoją politykę zagraniczną Polska sama się deprecjonuje. Absurd, bzdura!

Polska ma demokratycznie wybrany rząd i twierdzenie prezesa nie ma się nijak do rzeczywistości. Prezentuje on
niestety postawę „jeśli nie z nami, to przeciwko nam”. Wszystko co nie jest zgodne z jego poglądami należy odrzucić.

Nie można dopuścić do zmniejszenia potencjału portu w Świnoujściu. To zadanie dla dyplomatów i negocjatorów. Nasze porty nie mogą ponieść liczących się strat.

Bilans naszej nieobecności w strefie euro jest moim zdaniem niekorzystny. To jest tym bardziej przykre, że dzieje się tak na nasze własne życzenie.

Mimo, że życie w strefie euro nie jest dziś usłane różami, to tam rozgrywa się główna aktywność intelektualna i polityczna. To tam podejmowane są wszystkie najważniejsze decyzje, które określą kształt integracji europejskiej w nadchodzących latach.

Dlatego też musimy wejść do strefy euro jak najszybciej!

(…) II filar systemu emerytalnego jest marginalizowany co zachęci następnych administratorów w Polsce to tego, żeby sięgnąć po pozostające w nim środki. Z systemem emerytalnym stało się to, co dzieje się z budową autostrad: zaczynamy od pięknej wizji, przechodzimy na drogę ekspresową, a kończy się na kawałkach szybkiej drogi i słynnym polskim rozwiązaniu „drogowego lejka” – przez wiele kilometrów wszyscy jadą w jeden linii. Czyli wszystko po staremu. W emeryturach też wracamy do starego – młodzi będą płacić starym.

(…) musimy powiedzieć, że debata o OFE toczy się bez związku z klasą polityczna, poza nią. Nie słychać żadnych, podkreślam – żadnych! – odgłosów dyskusji na ten temat w PO lub w innych partiach. Członkowie partii karnie realizują decyzje już podjęte przez przywódców PO, PSL i prezydenta. Znam wielu ludzi PO, cenię ich potencjał intelektualny, ich krnąbrność i nie mogę wyjść ze zdumienia, że są tak bierni, tak karni, bezwolni.

(…) niszczą konstrukcję obecnego systemu emerytalnego. Nie wiem kto podsunął premierowi przekonanie, że dzięki tym zmianom „system wreszcie będzie zbilansowany”. Toż to żywa nieprawda! Jak można oczekiwać, że system, w którym państwo ponosi całą odpowiedzialność za wypłatę emerytur, bo tak to się moim zdaniem skończy, w którym liczba płacących składki stale spada, a liczba pobierających emerytury stale rośnie będzie zbilansowany? Proszę jeszcze uwzględnić, że w polskiej polityce coraz większą rolę odgrywać będą starzy ludzie. Polacy szybko się starzeją i coraz więcej z nas nosić będzie moherowe berety, choć może rock ‚n’ rollowcy i bigbitowcy wybiorą sobie inne nakrycia głowy. To oczywiste, że będziemy chcieli jak najwyższych emerytur, będziemy cisnąć na państwo, aby je podwyższać, a ponieważ będzie nas dużo będziemy dodatkowo powiększać lukę miedzy sumą składek a sumą wypłat. Obecny system ogranicza odpowiedzialność państwa za emerytury i to on, a nie nowy, daje szansę na większe zbilansowanie. Znaczna część emerytury uzależniona jest w nim od indywidualnych oszczędności i dochodów z inwestycji i nie podlega państwowej księgowości, ani politycznym decyzjom. To było wielkie osiągnięcie reformy emerytalnej.

W obecnym systemie część przyszłej emerytury uzależniona jest od polityki, a część od rynku. Mądrze jest dzielić ryzyko, nie trzymać wszystkich jajek w jednym koszyku. W nowym, całość emerytury zależna będzie od polityki.

Rząd gwałtownie potrzebuje pieniędzy. Unikając koniecznych reform doprowadził do dużego deficytu budżetu i gwałtownego wzrostu długu. Bojąc się, z jednej strony, przekroczenia pułapów konstytucyjnych, a z drugiej negatywnej reakcji wyborców na ograniczenia wydatków lub podwyżki podatków znalazł sprytne i „tanie” wyjście – zamienił autostradę na drogę ekspresową z lejkami, pozbawił nas perspektywy nowoczesnego, bezpiecznego, zbilansowanego systemu emerytalnego. Nie sądziłem, że PO zdecyduje się na ten krok.

Pudelek kąsa Tuska, czyli folklor polityczny

Właśnie przeczytałem ciekawy artykuł w Newsweeku. Autor przedstawia w nim kilka tez, które są zmorą naszej krajowej polityki:

Czy gdziekolwiek poza Polską tygodniami komentuje się wyborcze preferencje gwiazd i gwiazdeczek? Kogo to obchodzi? Czy celebryci gdzieś poza Polską biorą udział w krucjatach przeciw jednej czy drugiej partii? A nawet jeśli się to z rzadka zdarza (jak w USA pod koniec drugiej kadencji George’a W. Busha), to dla równowagi poważnym debatowaniem zajmują się tak zwani liderzy opinii: publicyści, naukowcy, autorytety z różnych dziedzin. Na szczęście u nas jest inaczej, co ułatwia życie satyrykom i felietonistom. Dla kraju byłoby jednak lepiej, gdyby jacyś liderzy opinii w Polsce byli. Ale na to się nie zanosi.

Wspólnym wysiłkiem mediów i elit intelektualnych udało się w ostatnich 20 latach zdemolować dyskurs publiczny. Jak może być zresztą inaczej, skoro wielcy artyści, tacy jak Andrzej Wajda, czy wybitni humaniści, jak prof. Marcin Król, zamiast argumentów wolą inwektywy pod adresem ludzi, z których poglądami się nie zgadzają, a wpływowe gazety i stacje telewizyjne angażują się w propagandę, zamiast ważyć racje. Skończy się to w łatwy do przewidzenia sposób.

Niestety powyższe twierdzenie jest nie tylko prawdziwe, ale i smutne. Panuje u nas folklor polityczny, a nie polityka z prawdziwego zdarzenia.

Kogo tak naprawdę obchodzi co powiedział dzisiaj Kaczyński, czy z czego PiS zrobi aferę (patrz katastrofa Smoleńska)? Gdzie jest publiczna dyskusja o sprawach ważnych dla całego społeczeństwa jak OFE, ZUS, KRUS, oświata czy służba zdrowia? Te tematy są dla nas wszystkich istotne. Pomijalne jest czy dany polityk obraził innego i co ten drugi mu na to odpowiedział.

Nie pozostało już wielu wybitnych obywateli pokroju prof. Geremka, prof. Bartoszewskiego, którzy swoim życiem i postawą pokazują jacy powinni być politycy, czy też mężowie stanu i jakie wzorce należy naśladować. Dzisiaj ważne jest, który celebryta kogo popiera, bądź nie. Smutne i tragiczne, tak po prostu.

Dlatego na koniec pozostawiam przewrotną tezę pana Mariusza Cieślika: przeciw Platformie będzie cały Pudelek.pl. Bo tym niestety stała się polska polityka, takim właśnie bulwarowym pudelkiem.

Marcin Meller niekompetentnym ignorantem?

Właśnie przeczytałem artykuł Niesiołowski: Meller? Jest niekompetentny, jest ignorantem i we mnie zawrzało. Wypowiedź pana Niesiołowskiego:

PiS krytykowano słusznie, a PO spotyka się z krytyką niesłusznie”. – Taka jest różnica. Kaczyński całkowicie słusznie zasłużył na krytykę. PiS robił rzeczy skandaliczne.

uważam za, delikatnie mówiąc, hipokryzję. Wicemarszałek Sejmu stwierdza, że nikt nie ma prawa krytykować PO, gdyż ona nic złego nie zrobiła. To w takim razie ja zapytuję:

1. Gdzie jest podatek liniowy?

2. Gdzie likwidacja KRUS-u?

3. Gdzie obiecane jednomandatowe okręgi wyborcze?

4. Czemu osoba związana z aferą hazardową dalej ma kandydować do Sejmu?

5. Czemu minister Grabarczyk pomimo chaosu na kolei dostaje kwiaty zamiast zostać zdymisjonowanym?

Jeśli na powyższe pytania uzyskam pełną i satysfakcjonującą odpowiedź to wtedy się zastanowię, czy można zgodzić się ze słowami wicemarszałka dotyczących redaktora naczelnego „Playboya”:

Niech sobie pisze i robi, co chce. On w ogóle nic nie rozumie, jest niekompetentny, jest ignorantem. A poziom argumentacji w tym liście jest żałosny.

W przeciwnym wypadku polecałbym odrobinę pokory i samokrytyki ze strony pana Niesiołowskiego, by nie obrażał dużej rzeszy zawiedzionych wyborców.

Powtórzę za panem Mellerem, że moja cierpliwość zaczyna się kończyć!

Platforma Obywatelska ma teraz pełnię władzy i zasłanianie się PiS-em, czy Kaczyńskim jest nie na miejscu. Ma teraz czas i możliwość, by pokazać jak wywiązuje się z obietnic wyborczych.

Ściema, czyli nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło

Właśnie przeczytałem bardzo ciekawy tekst Kataryny pt. Ściema czyli JKR buduje alternatywę,w którym przedstawia wizję dalszych losów Joanny Kluzik-Rostkowskiej oraz innych posłów wyrzuconych z Prawa i Spawiedliwości. Autorka twierdzi mianowicie, że JKR będzie budowała alternatywę dla PiS, a następnie wymieni PSL w koalicji z Platformą Obywatelską. Taka wizja bardzo mi odpowiada, a to z kilku powodów.

Po pierwsze po odejściu PSL z koalicji PO nie będzie miało innej wymówki i zlikwiduje KRUS. Być może wprowadzi zawarty w swoim programie podatek liniowy z całkowitą likwidacją ulg.

Po drugie gdy PIS pozbędzie się umiarkowanego skrzydła zostanie mu tylko elektorat radiomaryjny. W dalszej perspektywie odejdą z tej partii inne osoby, które chcą istnieć w polityce. Spowoduje to, że aktualny PiS podzieli los LPR i Samoobrony.

Po trzecie gdy PiS przestanie mieszać, Platforma pozbawiona będzie listka figowego i albo rzeczywiście zabierze się do roboty, albo po kolejnych wyborach znajdzie się w opozycji. Ludzie, nauczeni postępowaniem i krętactwem PiS w kampanii prezydenckiej, nie pozwolą się dalej oszukiwać .

Po czwarte politycy, którzy chcą przejąć władzę w PiS tacy jak Ziobro spowodują marginalizację Jarosława Kaczyńskiego. W takiej sytuacji kraj może jedynie zyskać, gdyż gorzej być nie może.

Zatem pozostało trzymać kciuki, by wizja Kataryny się spełniła.

PiS to sekta i ruch wywrotowy

Tak oto brzmi tytuł artykułu w Newsweeku jakiego udzielił Norman Davies. Znalazło się tak kilka wypowiedzi, które według mnie bardzo dobrze charakteryzują Prawo i Sprawiedliwość oraz aktualną sytuację. Przy tym potwierdzają się również słowa Lecha Wałęsy, że bracia Kaczyńscy nie są (byli) od budowania, a od burzenia, gdyż nic innego nie potrafią. A oto kilka cytatów profesora Davies’a:

PiS nie jest normalną opozycją, a sektą polityczną, posiadającą guru, misję i własnych świętych. To raczej ruch wywrotowy, który próbuje nie tyle polepszyć III RP, co ją zburzyć.

(…) każda partia ma swoich krzykaczy, którzy obrażają i przesadzają, ale Don Palikot-Kiszot nie jest jedynym rycerzem walecznym na polu bitwy. Moim zdaniem pierwotnego źródła awantur trzeba szukać w jednej formacji (jeśli nie u jednego człowieka), która ruszyła do walki zaraz po wygranych wyborach w 2005 roku. PiS kieruje najboleśniejsze zarzuty w stronę przeciwników i równocześnie narzeka, że samo jest ofiarą brutalnego ataku. Tego typu postawa przypomina mi zachowanie gościa, który idąc ulicą, kopnie kogoś niewinnego w kolano, a potem protestuje, że kopnięty niemoralnie klnie.

(…) PO, mając na razie przewagę, próbuje się jednak trzymać reguł i ducha demokracji. Słyszałem niedawno, jak pewna zgorszona posłanka opozycyjna wyrażała żal w komisji śledczej, że większość ich ciągle przegłosowuje. To brzmi jak dziecinny żart. Pokazuje ich sposób myślenia. A już wykorzystywanie katastrofy lotniczej uważam za cyniczne.

(…) Kiedy czasem słyszę, jak poplecznicy guru podkreślają, że on czerpie z postaci marszałka Józefa Piłsudskiego, odbieram to jak farsę. Sanacja Marszałka w II RP walczyła z korupcją polityczną, z próbami utrzymywania się u władzy za wszelką cenę – stąd niechęć Piłsudskiego do kolejnych „koalicji obrotowych”. Wprowadzanie do rządu koalicjantów takich jak Lepper czy Giertych, dżentelmenów wcześniej przez ówczesnego premiera potępianych w mocnych słowach, było wyraźną korupcją polityczną. Podobnie kiedy pozbył się swoich ministrów, używając podległych mu służb, gdy przestali mu już być potrzebni. Czegoś takiego Piłsudski by nie tolerował.

(…) Teraz, gdy  IV RP się nie udała, ci sami wielcy stratedzy szukają nowych instrumentów. Sieją strach przed Niemcami, przed Rosjanami. Anachroniczny strach. Doktryna dwóch wrogów była racjonalna w czasach Hitlera i Stalina. Teraz nie. Krajowe awantury komplikują dyplomację.

Podatność na manipulacje nie jest jedynie cechą Polaków. To cecha społeczeństw, które żyły długo w totalitaryzmie. (…) Ludzie odreagowują nie tylko katastrofę, ale też radykalne zmiany ustrojowe, które nie wszystkim Polakom wyszły na dobre. Jest duża grupa ludzi, którzy stracili. Nie dali rady, często nie z własnej winy. Czasem psychicznie sobie nie radzili. Łatwo ogarnąć tych wszystkich nieszczęśników, oferując im hasła o układzie czy o targowicach.

Rosjanie mają wielki kompleks, że nie rządzą dziś na Ukrainie czy Białorusi.


Palikot za i przeciw

Posła Palikota z Platformy Obywatelskiej można lubić lub nie. Ja osobiście nie przepadam za formą wypowiadania się ww. pana. Jednakże treść jego wypowiedzi daje do myślenia. Dlatego też postanowiłem przekaz posła, z którym się zgadzam przesłać dalej (oryginalny wpis można znaleźć tu):

Oczekujemy upublicznienia:

1. Zapisu rozmowy pomiędzy Jarosławem i Lechem Kaczyńskimi odbytej z pokładu samolotu.
2. Przesłuchania urzędników kancelarii na okoliczność co robił prezydent w nocy z 9-ego na 10-ego kwietnia.
3. Zbadania powodów dla których spóźnił się o 25 minut, gdy tymczasem te minuty decydowały o wypadku.
4. Ustalenia kto odpowiada za taki, a nie inny skład delegacji?
5. Informacji o tym co znajdowało się we krwi zmarłego prezydenta – jakie substancje?
6. Kto domagał się i podjął decyzję o pochowaniu prezydenta na Wawelu w sytuacji kiedy nie można było wykluczyć jego odpowiedzialności za katastrofę?
7. Dlaczego Jarosław Kaczyński nie identyfikował ciała Marii Kaczyńskiej, a ograniczył się jedynie do identyfikacji Lecha?
8. W jakich warunkach została zawarta polisa ubezpieczeniowa na sumę 3 milionów złotych przez kancelarię prezydenta?

Dla osób chcących uzyskać odpowiedź na powyższe pytania zamieszczam link:

http://www.ruchpoparciapalikota.pl/

Aktualizacja: Zasadność powyższych pytań potwierdza ten oto artykuł Czy pilot musiał lądować?.