Zgadzam się z Kaczyńskim…prawie

Jest najwyższy czas na to, żeby skończyć z dyskusjami nad związkami nieformalnymi, które w jakiś paradoksalny sposób mają się stać formalne, nad jakimiś relacjami partnerskimi (…) a zacząć dyskutować o kwestiach naprawdę ważnych – powiedział Kaczyński. – Bez naprawy polskiej gospodarki przyszłość Polski jest pod wielkim znakiem zapytania – dodał.

Pierwszy raz zgadzam się ze słowami Kaczyńskiego … no może prawie. Wypowiedź prezesa zmodyfikowałbym do poniższej postaci:

Jest najwyższy czas na to, żeby skończyć z dyskusjami nad mrzonkami o zamachu smoleńskim, który w jakiś paradoksalny sposób zaprząta polityków prawicy… a czas zacząć dyskutować o kwestiach naprawdę ważnych. Bez naprawy polskiej gospodarki przyszłość Polski jest pod wielkim znakiem zapytania.

Jeśli szef PiS chce się czymś zająć w sprawie katastrofy smoleńskiej to niech zainteresuje opinię międzynarodową śledztwem Międzynarodowego Komitetu Lotniczego odnośnie tejże tragedii. Wnioski z tego śledztwa mogą się okazać nader ciekawe jeśli weźmiemy pod uwagę, że

(…) rząd FR uchwałą nr 367 z 23 kwietnia 1994 roku przekazał MAK-owi „uprawnienia i odpowiedzialność federalnego organu władzy wykonawczej” w zakresie certyfikacji statków powietrznych i ich komponentów, certyfikacji produkcji sprzętu lotniczego, certyfikacji portów lotniczych i ich wyposażenia, certyfikacji instytucji wytwarzających sprzęt lotniczy oraz akredytacji instytucji i ekspertów wykonujących certyfikację. Zgodnie z uchwałą rządu z 22 kwietnia 1997 roku MAK powinien realizować te zadania w oparciu o „Regulamin Lotniczy” (Awiacyonnyje prawiła) przyjęty przez radę do spraw lotnictwa cywilnego WNP, a nie w zgodzie z ustawodawstwem rosyjskim. W ten sposób MAK uzyskał ogromną władzę nad lotnictwem w Rosji. Nie tylko przyznaje certyfikaty samolotom, lotniskom i biurom konstrukcyjnym, ale także posiada wyłączne prawo badania katastrof. Bada on skutki własnych pomyłek.

Całość cytowanego artykułu można znaleźć tutaj.

Już wcześniej, bo w 2006, pojawiły się kontrowersje wokół MAK. Komisję oskarżono o o zatajenie dowodów dotyczących błędów obsługi lotniska i fatalnego stanu technicznego portu lotniczego.

Nie jest wykluczone, że podobnie mogło być w Smoleńsku. Ale o tym to jakoś nie słyszymy.

„Nieprawdą jest, że Polsce grozi utrata suwerenności. To absurd, bzdura!”

Przeczytałem właśnie bardzo ciekawy wywiad z Andrzejem Olechowskim. Znalazło się tam kilka zdań, z którymi się zgadzam:

Pan Kaczyński chce wywołać kontrowersje więc sięga do ostrych słów. Jak każdy z nas w takiej sytuacji często mija się z prawdą. Nieprawdą jest twierdzenie, że Polsce grozi utrata suwerenności, albo że poprzez swoją politykę zagraniczną Polska sama się deprecjonuje. Absurd, bzdura!

Polska ma demokratycznie wybrany rząd i twierdzenie prezesa nie ma się nijak do rzeczywistości. Prezentuje on
niestety postawę „jeśli nie z nami, to przeciwko nam”. Wszystko co nie jest zgodne z jego poglądami należy odrzucić.

Nie można dopuścić do zmniejszenia potencjału portu w Świnoujściu. To zadanie dla dyplomatów i negocjatorów. Nasze porty nie mogą ponieść liczących się strat.

Bilans naszej nieobecności w strefie euro jest moim zdaniem niekorzystny. To jest tym bardziej przykre, że dzieje się tak na nasze własne życzenie.

Mimo, że życie w strefie euro nie jest dziś usłane różami, to tam rozgrywa się główna aktywność intelektualna i polityczna. To tam podejmowane są wszystkie najważniejsze decyzje, które określą kształt integracji europejskiej w nadchodzących latach.

Dlatego też musimy wejść do strefy euro jak najszybciej!

(…) II filar systemu emerytalnego jest marginalizowany co zachęci następnych administratorów w Polsce to tego, żeby sięgnąć po pozostające w nim środki. Z systemem emerytalnym stało się to, co dzieje się z budową autostrad: zaczynamy od pięknej wizji, przechodzimy na drogę ekspresową, a kończy się na kawałkach szybkiej drogi i słynnym polskim rozwiązaniu „drogowego lejka” – przez wiele kilometrów wszyscy jadą w jeden linii. Czyli wszystko po staremu. W emeryturach też wracamy do starego – młodzi będą płacić starym.

(…) musimy powiedzieć, że debata o OFE toczy się bez związku z klasą polityczna, poza nią. Nie słychać żadnych, podkreślam – żadnych! – odgłosów dyskusji na ten temat w PO lub w innych partiach. Członkowie partii karnie realizują decyzje już podjęte przez przywódców PO, PSL i prezydenta. Znam wielu ludzi PO, cenię ich potencjał intelektualny, ich krnąbrność i nie mogę wyjść ze zdumienia, że są tak bierni, tak karni, bezwolni.

(…) niszczą konstrukcję obecnego systemu emerytalnego. Nie wiem kto podsunął premierowi przekonanie, że dzięki tym zmianom „system wreszcie będzie zbilansowany”. Toż to żywa nieprawda! Jak można oczekiwać, że system, w którym państwo ponosi całą odpowiedzialność za wypłatę emerytur, bo tak to się moim zdaniem skończy, w którym liczba płacących składki stale spada, a liczba pobierających emerytury stale rośnie będzie zbilansowany? Proszę jeszcze uwzględnić, że w polskiej polityce coraz większą rolę odgrywać będą starzy ludzie. Polacy szybko się starzeją i coraz więcej z nas nosić będzie moherowe berety, choć może rock ‚n’ rollowcy i bigbitowcy wybiorą sobie inne nakrycia głowy. To oczywiste, że będziemy chcieli jak najwyższych emerytur, będziemy cisnąć na państwo, aby je podwyższać, a ponieważ będzie nas dużo będziemy dodatkowo powiększać lukę miedzy sumą składek a sumą wypłat. Obecny system ogranicza odpowiedzialność państwa za emerytury i to on, a nie nowy, daje szansę na większe zbilansowanie. Znaczna część emerytury uzależniona jest w nim od indywidualnych oszczędności i dochodów z inwestycji i nie podlega państwowej księgowości, ani politycznym decyzjom. To było wielkie osiągnięcie reformy emerytalnej.

W obecnym systemie część przyszłej emerytury uzależniona jest od polityki, a część od rynku. Mądrze jest dzielić ryzyko, nie trzymać wszystkich jajek w jednym koszyku. W nowym, całość emerytury zależna będzie od polityki.

Rząd gwałtownie potrzebuje pieniędzy. Unikając koniecznych reform doprowadził do dużego deficytu budżetu i gwałtownego wzrostu długu. Bojąc się, z jednej strony, przekroczenia pułapów konstytucyjnych, a z drugiej negatywnej reakcji wyborców na ograniczenia wydatków lub podwyżki podatków znalazł sprytne i „tanie” wyjście – zamienił autostradę na drogę ekspresową z lejkami, pozbawił nas perspektywy nowoczesnego, bezpiecznego, zbilansowanego systemu emerytalnego. Nie sądziłem, że PO zdecyduje się na ten krok.

Pudelek kąsa Tuska, czyli folklor polityczny

Właśnie przeczytałem ciekawy artykuł w Newsweeku. Autor przedstawia w nim kilka tez, które są zmorą naszej krajowej polityki:

Czy gdziekolwiek poza Polską tygodniami komentuje się wyborcze preferencje gwiazd i gwiazdeczek? Kogo to obchodzi? Czy celebryci gdzieś poza Polską biorą udział w krucjatach przeciw jednej czy drugiej partii? A nawet jeśli się to z rzadka zdarza (jak w USA pod koniec drugiej kadencji George’a W. Busha), to dla równowagi poważnym debatowaniem zajmują się tak zwani liderzy opinii: publicyści, naukowcy, autorytety z różnych dziedzin. Na szczęście u nas jest inaczej, co ułatwia życie satyrykom i felietonistom. Dla kraju byłoby jednak lepiej, gdyby jacyś liderzy opinii w Polsce byli. Ale na to się nie zanosi.

Wspólnym wysiłkiem mediów i elit intelektualnych udało się w ostatnich 20 latach zdemolować dyskurs publiczny. Jak może być zresztą inaczej, skoro wielcy artyści, tacy jak Andrzej Wajda, czy wybitni humaniści, jak prof. Marcin Król, zamiast argumentów wolą inwektywy pod adresem ludzi, z których poglądami się nie zgadzają, a wpływowe gazety i stacje telewizyjne angażują się w propagandę, zamiast ważyć racje. Skończy się to w łatwy do przewidzenia sposób.

Niestety powyższe twierdzenie jest nie tylko prawdziwe, ale i smutne. Panuje u nas folklor polityczny, a nie polityka z prawdziwego zdarzenia.

Kogo tak naprawdę obchodzi co powiedział dzisiaj Kaczyński, czy z czego PiS zrobi aferę (patrz katastrofa Smoleńska)? Gdzie jest publiczna dyskusja o sprawach ważnych dla całego społeczeństwa jak OFE, ZUS, KRUS, oświata czy służba zdrowia? Te tematy są dla nas wszystkich istotne. Pomijalne jest czy dany polityk obraził innego i co ten drugi mu na to odpowiedział.

Nie pozostało już wielu wybitnych obywateli pokroju prof. Geremka, prof. Bartoszewskiego, którzy swoim życiem i postawą pokazują jacy powinni być politycy, czy też mężowie stanu i jakie wzorce należy naśladować. Dzisiaj ważne jest, który celebryta kogo popiera, bądź nie. Smutne i tragiczne, tak po prostu.

Dlatego na koniec pozostawiam przewrotną tezę pana Mariusza Cieślika: przeciw Platformie będzie cały Pudelek.pl. Bo tym niestety stała się polska polityka, takim właśnie bulwarowym pudelkiem.

Politycy i kłamstwo polityczne, czyli Palikot vs Senyszyn

Przeczytałem dzisiaj ciekawy wywiad z Januszem Palikotem. Znalazło się tam kilka ciekawych tez  i postulatów szefa stowarzyszenia „Ruch Poparcia Palikota”. Postanowiłem je tutaj przedstawić.

  1. Ludzie nie mają wyboru i muszą głosować na PO, PiS, SLD, PSL, ponieważ system wyborczy w Polsce jest zabetonowany. Nie można wpłacać własnych pieniędzy, bo jest limit. Nie można funkcjonować w partii, bo jak się nie działa pod dyktando wodza, to wywalają. Kalisza Napieralski usunął z zarządu, bo mu podpadł w jakimś wystąpieniu. Kluzik-Rostkowską i Jakubiak Kaczyński usunął, mimo że Jakubiak całowała wcześniej Kaczyńskiego na kolanach w ręce i nogi. Kaczyński chciał ich wywalić i wywalił. Tusk pozbył się, w zupełnie innym stylu, ale jednak Olechowskiego, Płażyńskiego – współzałożycieli PO, Rokity, Gilowskiej, Palikota…
  2. Donald Tusk ukradł projekt oświadczeń zamiast zaświadczeń z komisji Przyjazne Państwo. Tusk ukradł projekt Januszowi Palikotowi, a to, co jest ukradzione, przedstawia jako własne. Tusk jest złodziejem politycznym.
  3. Wróćmy do Afganistanu. Jesteśmy w NATO i mamy swoje zobowiązania i nie możemy wycofać się stamtąd na Pańskie pstryknięcie palcami.To jest kłamstwo i proszę w to nie wierzyć. Dlaczego Hiszpania, Australia, Nowa Zelandia i wiele innych krajów nie musi, a my musimy? Wiele państw wycofało swoje wojska lub redukuje kontyngenty. My niczego nie musimy. Ostatni szczyt NATO był kompromitacją NATO i samego Komorowskiego.
  4. No jak to? Przecież prezydent powiedział, że nowa strategia NATO jest zgodna z polskimi oczekiwaniami. A gdzie są dla Polski  kontrakty na odbudowę Iraku? Gdzie jest dla nas tania ropa? Gdzie jest system obronny patriot? Gdzie jest modernizacja polskiej armii? Turcja dostaje 6-8 mld dolarów rocznie za udostępnienie korytarza powietrznego, a ile dostała Polska? 30-40 mln. To są śmieszne pieniądze. Ilu w Afganistanie jest Polaków, a ilu Turków? Politycy mówiąc, że nie możemy się teraz wycofać z Afganistanu, kłamią. Tracimy pieniądze na Afganistan kosztem przedszkoli, żłobków, edukacji, kultury, Chopina itd. Nawet nędznych wiz Amerykanie nie są w stanie nam znieść, więc ja proponuję, żebyśmy wprowadzili wizy dla Amerykanów.
  5. Wizy dla Amerykanów? Tak, bo jeśli nie chcemy uprawiać polityki na kolanach względem USA, to należy stosować politykę wzajemności. Jeśli USA utrzymuje wizy dla Polaków, to my wprowadźmy wizy dla Amerykanów. Daliśmy wystarczająco wiele lat Amerykanom, żeby znieśli wizy.
  6. Jeśli wprowadzimy wizy dla Amerykanów, to Amerykanie zniosą wizy dla nas. Brazylia czy Chile potrafiły wprowadzić wizy dla Amerykanów, to dlaczego my mamy nie tego nie zrobić. Bliski sojusz z Niemcami, normalizacja stosunków z Rosją, głęboka integracja z Unią Europejską, ograniczanie wydatków na armię i wprowadzenie wiz dla Amerykanów – to są m.in. postulaty Ruchu Poparcia Palikota.
  7. Chcemy likwidacji funduszu świadczeń kościelnych. Kościół dzisiaj nie jest już Kościołem, tylko partią polityczną. Należy zlikwidować fundusz kościelny i całkowicie zmienić finansowania Kościoła. Nie chodzi o prace komisji majątkowej, bo w tej sprawie postulujemy o uchylenie wszystkich decyzji komisji majątkowej od 1989 r. i odebranie Kociołowi.

Po czym trafiłem na ripostę posłanki Senyszyn na jej blogu:

Na Kongresie Swojego Poparcia, jako własny, przedstawił mój pomysł na świeckie państwo. Wszystkie rzekomo Palikotowe postulaty dotyczące rozdziału Kościoła i państwa są żywcem przepisane z mojego bloga z 17 grudnia 2009 r. To samo z wizami dla Amerykanów. Propozycję przepisał z mojego bloga z 17 września 2009 r. Wtedy na wszystkich portalach była dyskusja, na Onecie kilka tysięcy wpisanych komentarzy, w tym większość pozytywnych. Problem wzajemności wizowej poruszałam także wcześniej. W kadencji 2001-2005 zgłosiłam nawet taki wniosek w Komisji Łączności z Polakami za Granicą. O wasalności władz Rzeczypospolitej wobec nowego, tym razem amerykańskiego Wielkiego Brata pisałam dziesiątki razy. Nigdy mnie poseł Palikot nie wspierał. Teraz, co u mnie przeczyta, podaje za własne.

Sprawdziłem i wszystko co napisała pani poseł jest prawdą. W związku z tym zacząłem się zastanawiać, które z nich ma rację. A może mają ją obydwoje? A może żaden?

Polityka ma to do siebie, że często, jeśli nie powiedzieć zawsze, politycy wykorzystują obce, zasłyszane/przeczytane pomysły i przedstawiają jako swoje. Muszę więc stwierdzić, że kłamstwo polityczne nie miało tu miejsca.

Forma ataku Palikota na polityków budzi mój sprzeciw. Nie powinno się mówić językiem zbliżonym do Kaczyńskiego samemu go przy tym za to potępiając.

Znalazłem przypadkowo ciekawą wypowiedź Jana Ołdakowskiego, która może posłużyć jako motto dla wszystkich polityków:

„I wydaje mi się, że to jest jedyna możliwa droga – nie można się domagać szacunku dla poprzedniego prezydenta kwestionując również tego”.

Tak więc Panowie Palikot i Kaczyński: Wymagając szacunku od innych samemu ich szanujcie!

Ściema, czyli nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło

Właśnie przeczytałem bardzo ciekawy tekst Kataryny pt. Ściema czyli JKR buduje alternatywę,w którym przedstawia wizję dalszych losów Joanny Kluzik-Rostkowskiej oraz innych posłów wyrzuconych z Prawa i Spawiedliwości. Autorka twierdzi mianowicie, że JKR będzie budowała alternatywę dla PiS, a następnie wymieni PSL w koalicji z Platformą Obywatelską. Taka wizja bardzo mi odpowiada, a to z kilku powodów.

Po pierwsze po odejściu PSL z koalicji PO nie będzie miało innej wymówki i zlikwiduje KRUS. Być może wprowadzi zawarty w swoim programie podatek liniowy z całkowitą likwidacją ulg.

Po drugie gdy PIS pozbędzie się umiarkowanego skrzydła zostanie mu tylko elektorat radiomaryjny. W dalszej perspektywie odejdą z tej partii inne osoby, które chcą istnieć w polityce. Spowoduje to, że aktualny PiS podzieli los LPR i Samoobrony.

Po trzecie gdy PiS przestanie mieszać, Platforma pozbawiona będzie listka figowego i albo rzeczywiście zabierze się do roboty, albo po kolejnych wyborach znajdzie się w opozycji. Ludzie, nauczeni postępowaniem i krętactwem PiS w kampanii prezydenckiej, nie pozwolą się dalej oszukiwać .

Po czwarte politycy, którzy chcą przejąć władzę w PiS tacy jak Ziobro spowodują marginalizację Jarosława Kaczyńskiego. W takiej sytuacji kraj może jedynie zyskać, gdyż gorzej być nie może.

Zatem pozostało trzymać kciuki, by wizja Kataryny się spełniła.

Postulaty Palikota – polemika

Właśnie przeczytałem ciekawy artykuł. Znalazło się tam kilka komentarzy, które wzbudziły mój sprzeciw i postanowiłem je skomentować.

– Od 10 kwietnia – wielkiej tragedii – można odnieść wrażenie, że nie istnieje państwo polskie, że jest okupowane przez Kościół. Jest wiele rzeczy, które trzeba zrobić, by odzyskać państwo polskie – mówił Palikot.

Otóż nie. Wszystko jest w porządku. Rozdział Kościoła od państwa, autonomia, o której mówi Konstytucja (Art. 25) oznacza tylko tyle, że władze kościelne nie mogą ingerować w decyzje państwowe. I nie ingerują.

Niestety tu autor się myli. Przykładem jest próba wymuszenia na posłach, poprzez groźbę ekskomuniki, zaprzestanie prac nad ustawą o in vitro. Przy tym włodarze Kościoła chcą narzucić swój światopogląd całemu społeczeństwu, co jest jawnie sprzeczne z ww artykułem Konstytucji.

Przypominam, że życie ludzkie zaczyna się w momencie zapłodnienia i jest to niepodważalny fakt.

Prosiłbym o podanie źródła tegoż „niepodważalnego faktu”. Jak już pisałem wcześniej dla mnie nie jest to takie oczywiste. Argumentację przytoczyłem w ww wpisie.

Mówiąc w skrócie, in-vitro powinno być zakazane z uwagi na elementarny szacunek dla ludzkiego życia.

Tu chyba nasze definicje jeszcze bardziej się rozmijają. Dla mnie in vitro jest metodą mającą wspomagać powstanie  życia. Czy jajeczko kobiety i sperma mężczyzny to już życie? Dla mnie nie.

Natomiast wmawianie ludziom, że nikt nie musiałby z in-vitro korzystać to już szczyt ignorancji.

Tego zdania już zupełnie nie rozumiem. Mamy się nagle wszyscy rzucić na in vitro? Czy ma ba być tylko kolejna możliwość rozwiązania problemu dla ludzi, którzy mają problem z poczęciem potomka w sposób naturalny. Jeśli ktoś chce żyć w zgodzie z naukami Kościoła rzymskokatolickiego nie skorzysta z tej metody. Jeśli ktoś jest niewierzący, bądź wyznaje inną wiarę to czemu mu tego zabraniać?

Zarówno prezydent Komorowski jak i prezes Kaczyński mówili o kompromisie w sprawie in-vitro, uwzględniającym zdanie jednej i drugiej strony sporu. Jeśli in-vitro byłoby dostępne dla wszystkich, którzy tego chcą, to nie byłoby mowy o żadnym kompromisie. Czy pozwalać mordować tylko tym, którzy tego chcą byłoby kompromisem…?

A co w takim razie nazwie autor kompromisem. Uznanie podejścia tylko jednej strony? Bo tak właśnie odbieram powyższy komentarz. Pragnę poinformować, że zasada TKM tutaj nie obowiązuje.

Palikot albo nie wie, albo nie chce wiedzieć, że jednym z podstawowych czynników współtworzących polską kulturę jest… Kościół katolicki. Dziwne. Raz chce z nim walczyć, a potem chwali polską, katolicką przecież, kulturę.

Tym stwierdzeniem autor pomylił trochę wątki. Pragnę przypomnieć, że kultura polska jest chrześnijańska, a nie katolicka. W 966 r. Polska przyjęła chrzest. Niby niewielka różnica, a jednak. Poza tym Kościół katolicki jest tylko niewielką częścią kultury polskiej, a nie jak to zostało napisane jednym z podstawowych czynników współtworzących”.

Dlaczego nie wspomniał, że to, co nas broniło przez te lata to niezwykle silny kult maryjny?

Hallo, autor już upadł na głowę i mocno ją obił? Co kult maryjny ma wspólnego z kulturą? Miał on wiele wspólnego z utrzymaniem naszej tożsamości narodowej, niewiele natomiast z kulturą. Kultura to przede wszystkim sztuka przez małe i duże „S”. Twórczość związana z osobą Maryi to tylko niewielka cząstka kultury. Stąd też moje powyższe stwierdzenie.

Dlaczego Palikot nie wspomniał o idei przedmurza chrześcijaństwa? Dlaczego nie wspomniał o civitas christiana? W Polsce kultura i katolicyzm są nierozłączne, podobnie jak w Iranie nierozłączna jest kultura i islam (choć oczywiście nie w sposób tak fundamentalistyczny). Nie trzeba być katolikiem, żeby to wiedzieć.

Autor znowu sam sobie zaprzecza. Z jednej strony mówi o chrześcijańskiej Polsce, z drugiej mówi o katolicyzmie.  Zapomina przy tym o tym, że katolicyzm jest tylko cząstką chrześcijanizmu, na który składają się jeszcze m.in. anglikanizm, prawosławie, protestantyzm. Dlatego poprawnie byłoby napisać:

W Polsce kultura i chrześcijanizm są nierozłączne, podobnie jak w Iranie nierozłączna jest kultura i islam (choć oczywiście nie w sposób tak fundamentalistyczny). Nie trzeba być chrześcijaninem, żeby to wiedzieć.


Mordowanie Kaczyńskiego

Pod takim oto tytułem ukazał się artykuł pani Katarzyny Kozłowskiej w „Dzienniku Zachodnim”. Autorka przedstawia w nim kilka ciekawych tez.

Przymuszamy go (Jarosława Kaczyńskiego) do politycznej śmierci za karę, że sam do grobu złożyć się nie da. Po wyborach najpierw zarzuciliśmy mu, że śmiał wrócić retorycznie do kwestii smoleńskiej.

Otóż tu pani się myli. Nikt nikogo nie przymusza i nie nakłania. Prezes PiS sam składa się do politycznego grobu usuwając współpracowników mających inną opinię niż on. W większości są to osoby odpowiedzialne za jego sukces (bo tak trzeba nazwać prawie 50%-owe poparcie) w wyborach prezydenckich.

Łuczewski za francuskim antropologiem René Girardem pisał o pewnym rytuale występującym u pierwotnych kultur – o przeobrażeniu symbolu zła w symbol świętości. Rytuał ten miał daną kulturę konstytuować. Podążając tym tropem, twierdził Łuczewski, że „w Smoleńsku byliśmy świadkami mordu założycielskiego”, w ramach którego życie stracił ktoś przez nas wyszydzany, kto nagle odzyskał chwałę – Lech Kaczyński. (…). „Kłopot polega na tym, że nie wiemy, jaka wspólnota zostanie na nim ufundowana” – dodał.

Nic dodać nic ująć.

Otóż Jarosław Kaczyński ma prawo i do pytań, i do swojej żałoby (gdziekolwiek miałaby się odzywać). Muszę zgodzić się z posłem Girzyńskim, który dziś w wywiadzie na stronie 5. piętnuje wykorzystywanie „osobistych i ciężkich doświadczeń, które spotkały premiera Kaczyńskiego”. W sprawie krzyża rozliczajmy władze stolicy. W sprawie programu politycznego rozliczajmy PiS (partia ta liczy ok. 22 tys. myślących – jak mniemam – członków). I odczepmy się od Kaczyńskiego.

Owszem, Jarosław ma prawo i do pytań oraz żałoby. Natomiast nie ma prawa do robienia farsy ze śmierci Prezydenta Polski (oskarżając wszystkich wokół o jej spowodowanie) i wykorzystywania jej do celów politycznych. W celu wyjaśnienia odpowiedzialności za katastrofę smoleńską należałoby się wstrzymać do zakończenia śledztwa prokuratorskiego, a następnie kogoś obwiniać. Należy również pamiętać, że w tej katastrofie zginęło 96 osób, a nie tylko jedna. Jakoś reszta prominentnych (jakby nie było) rodzin potrafi żałobę przeżywać z godnością i pamięcią o zmarłych. Nie pcha się do mediów, by wszem i wobec oświadczyć jak bardzo to oni cierpią. Jarosław powinien przeżywać żałobę jako osoba prywatna. Gdy robi to jako polityk to jako taki powinien być oceniany.

Odnośnie krzyża to władze stolicy nie mają nic do tego, gdyż stoi on na terenie Kancelarii Prezydenta i to ona ma podjąć odpowiednie kroki.

Odnośnie zarzutu czepiania się prezesa PiS. Nikt się go nie czepia. Jarosław uprawia politykę śmiercią swojego brata i z takiej polityki jest rozliczany. Nikt nie uzurpuje sobie prawa do zabronienia mu przeżywania żałoby.

Prawda boli panie prezesie

Pamiętam taką oto anegdotkę opowiadaną przed maturami. Temat pracy maturalnej z języka polskiego miała brzmieć: „Czym jest odwaga? – rozprawka na temat”. Po czym jeden z licealistów wziął kartkę, podpisał się i napisał tylko jedno zdanie „To jest odwaga” po czym oddał ją komisji i wyszedł. Dostał za tę pracę ocenę celującą – podobno.
Czy powyższa anegdotka jest prawdziwa  – nie wiem.

Prawdziwa natomiast jest cywilna odwaga jaką pokazała pani Henryka Krzywonos na jubileuszowym zjeździe „Solidarności” i powiedziała prezesowi Kaczyńskiemu oraz innym zebranym to, co większość osób myśli. Chylę czoła, że przynajmniej jedna osoba zachowała ideały „Solidarności”. Całą wypowiedź pani Krzywonos można znaleźć poniżej:

Radykalizm europosłów – riposta

Po przeczytaniu wpisu na blogUE postanowiłem go skomentować. Jednakże, z powodu dziwnej, jak dla mnie, polityki komentowania nie było to możliwe. Mianowicie w celu umieszczenia komentarza trzeba na powyższym portalu założyć konto – nie jest mi to do szczęścia potrzebne. W związku z tym komentarz umieszczę poniżej:

To, że poseł Migalski chce się promować nie ulega wątpliwości. Pomimo tego, że nawołuje Pan, by się europoseł się wstrzymał uważam, że to co napisał – nieistotne z jakich powodów – rozpocznie może w tym kraju normalną i merytoryczną dyskusję. Jeśli on zaczął krytykować „wodza” to pozostaje mieć nadzieje, że inni też się odważą i może z czasem dorobimy się konstruktywnej opozycji bez przewodnictwa Kaczyńskiego.

Biedacy z PiS-u

W nawiązaniu do tegoż wpisu chciałbym uzupełnić kilka kwestii. PiS jako ta z „najbardziej” uciśnionych partii „głaskał” nas, czyli społeczeństwo, w latach 2005-2007.  Zaczęło się od nocnych wejść służb specjalnych, potem nastąpiło:

  • dzielenie ludzi na tych lepszych (z nami) i tych gorszych (przeciw nam, albo niezdecydowanych),
  • szczucie jednych przeciw drugim
  • łamanie prawa np. przez ministra Ziobrę, gdy wydał medialny wyrok na transplantologa jeszcze przed wyrokiem sądu.

TAK. Zdecydowanie powinniśmy odpuścić „uciśnionemu”.  Aby powtórzył kurację z jeszcze lepszym skutkiem nie oglądając się na podstawowe prawa jednostki i łamiąc własne zasady statutowe.