Bardziej katolicki niż biskup

Jan Turnau tak oto wypowiedział się odnośnie sporu z Kościołem:

Czesław Sobierajski, lider PiS w sejmiku województwa śląskiego, nie zgadza się na desakralizację kaplicy w Rybniku, chociaż katowicka kuria nie ma nic przeciwko temu.

Jest takie powiedzenie: bardziej katolicki niż papież. Można być też bardziej katolickim niż biskup. I to niby żaden obciach, bo bywali świeccy świętszy od hierarchów. Tyle tylko, że tutaj kłótnia o kaplicę kompromituje Kościół. Nawet jeżeli był tam kiedyś papież.

Niestety nie mogę się w tej kwestii zgodzić. W Polsce istnieje konstytucyjny rozdział Kościoła od Państwa. Tak samo jak jestem za tym, by Kościół nie dyktował wszystkim jak mają żyć (a jedynie swoim wyznawcom), tak też uważam, że politycy nie powinni wtrącać się w sprawy Kościoła.

Dlatego sam spór jest nie tylko kompromitacją Kościoła, ale również PiS-u.

PiS a prawo

Dzisiaj już widać jak to dumna partia mająca w nazwie „Prawo i Sprawiedliwość” w żywe oczy kpi sobie z prawa i ludzi. Dwaj prominentni działacze tejże partii pan Kurski oraz Ziobro, notabene były minister sprawiedliwości, pokazali swoją interpretację prawa.

Wielu pamięta słynny rajd posła Kurskiego za konwojem. Po tej akcji już wiemy, że i Ty możesz jeździć za konwojem. Od odpowiedzialności karnej członka Sejmu uratował nie kto inny jak Jarosław Kaczyński (o czym można poczytać tutaj). Pan Jacek tak tłumaczył się z wykroczenia:

No bo dobrze się jechało.

Zasłaniając się przy tym immunitetem poselskim. Pojedynczy wybryk członka partii „szczycącej” się staniem na straży sprawiedliwości społecznej można by uznać za potknięcie. Jednak, gdy europoseł Ziobro powtarza podobny wybryk tłumacząc się przy tym równie pokrętnie:

Samochód był pożyczony od znajomych z Belgii, gdzie urzędy wydają tylko jedną tablicę. Przy wyrabianiu drugiej w warsztacie zrobiono błąd i nikt tego nie zauważył. Wtedy policja poprosiła mnie o dowód tożsamości, pokazałem więc paszport dyplomatyczny, którym się posługuję w rozmowach służbowych.

Powstaje pytanie, czy osoby, które omijają prawo posiadają dalej moralne przyzwolenie reprezentowania pod takim sztandarem swoich racji? Czekam na Wasze odpowiedzi. Ja mogę tylko stwierdzić krótko nie.

Nie jestem głupia czy leniwa – nie, tylko nierozumna

Jestem maturzystką. Największym przekleństwem jest dla mnie obowiązkowa matura z matematyki. Nie zdałam jej, choć na 100 proc. zdałam z rozszerzonego polskiego.

Tak oto rozpoczyna się się list jednej z czytelniczek Gazety Wyborczej. Dalej jest tylko lepiej:

„Po co nam to”, grzmiała moja klasa, wszyscy przyszli dziennikarze, poloniści, kulturoznawcy, którzy po prostu nie odnajdują się w liczbach.

Po co pytacie? Właśnie po to, by poznać podstawy, a wierzcie mi, po przyjrzeniu się nowej maturze to są tylko i wyłącznie podstawy, minimum z minimum. Nikt nie zmusi humanisty do niczego więcej. Także po to, by nie być całkowitym analfabetą życiowym, gdyż rachować każdy musi umieć.

Błagam, to jest wiedza życiowa?! Ja po prostu nie wierzę, nie pojmuję, jak można zmusić tyle młodych, zdolnych dusz do zajmowania się czymś takim, do robienia czegoś, co nikogo z nas zupełnie nie interesuje i wręcz odrzuca.

A nie? Liczy się pieniądze, akcje, obligacje itp. itd. Po to właśnie rachunki prawdopodobieństwa, wielomiany i ciągi.
Odwracając pytanie: a jaka wiedza życiowa zawarta jest w przedmiotach humanistycznych? Sam osobiście nie przepadałem za językiem polski. Takich jak ja jest więcej. W tym miejscu równie dobrze mogę teraz zacytować autorkę listu: (…) nie pojmuję, jak można zmusić tyle młodych, zdolnych dusz do zajmowania się czymś takim, do robienia czegoś, co nikogo z nas zupełnie nie interesuje i wręcz odrzuca.
I dalej:

Tak, mimo korków, mimo tysiąca rozwiązanych arkuszy po prostu spanikowałam widząc zadania zupełnie inne niż rok wcześniej.

W tym momencie, powiem szczerze, osłupiałem. Kto rozsądny liczy, że w następnym roku zadania będę podobne do poprzedniego? Dla mnie i dla wielu osób oczywistym jest, że najprawdopodobniej będzie wprost przeciwnie.
Tym oto komentarzem podsumujmy tytuł.