Kaczyński musi odejść!

Przypominając popularne kiedyś hasło Balcerowicz musi odejść proponuje uaktualnić powyższe hasło do poniższej formy:

Kaczyński musi odejść!

Z polskiej polityki. A oto lista powodów dlaczego tak powinno się stać i co na tym zyskamy:

  1. Społeczeństwo przestanie wreszcie być dzielone na „wykształciuchów” tj. tych gorszych (pomijając fakt, że Jarosław sam jest doktorem nauk prawnych) i resztę.
  2. Skończy się wykorzystywanie tragedii smoleńskiej dla doraźnych celów politycznych.
  3. Skończy się dzielenie społeczeństwa na tzw. patriotów, czyli osób o poglądach zgodnych ze zdaniem prezesa, a oskarżaniem innych o sprzedawanie Polski.
  4. Przestanie interesować media kogo dziś prezes oskarży, lub kto go i o co oskarża.
  5. Będzie wreszcie szansa na powstanie konstruktywnej opozycji.
  6. Zaczniemy wreszcie mówić o sprawach ważnych dla nas wszystkich, o których pisałem wcześniej między innymi takich jak:
  • Reforma emerytalna
  • Reforma służby zdrowia
  • Likwidacji KRUS-u
  • Podatek liniowy
  • Jednomandatowe okręgach wyborczych

Mówiąc krótko…zaczniemy wracać do normalności. Niektórzy powiedzą, że to tylko płonne nadzieje, ale należy pamiętać o tym: nadzieja umiera ostatnia.

Reklamy

Debata o OFE: Rostkowski vs. Balcerowicz

Przysłuchiwałem się ostatnio debacie ministra Rostkowskiego i profesora Balcerowicza w sprawie OFE i reformy systemu emerytalnego. Odniosłem wrażenie, że członek rządu nie przedstawił jasno swych argumentów tylko starał się mówić tak, by nic konkretnego nie powiedzieć, a przy tym skrytykować reformę wprowadzoną przez Balcerowicza w czasach, gdy ten uczestniczył w sprawowaniu władzy. Przy okazji przeczytałem również różne komentarze internautów. Najważniejsze stwierdzenia zamieszczam poniżej:

Dlaczego składki do OFE, a właściwie jakim prawem, są uznawane za wydatki państwa? Te pieniądze są przecież własnością obywateli i jeżeli ju, to są ich wydatkiem. Przy tej okazji ich właściciele powinni zadecydować gdzie chcą je umieścić. Nie mówię tu o propozycji wyboru między ZUSem, a ZUSem i OFE, ale ZUSem LUB OFE. Wtedy sami byśmy, jako obywatele, mogli podjąć odpowiedzialną decyzję o wielkości naszych emerytur, przez decyzję o wyborze właściwego wyboru. Przy okazji chciałbym się zgodzić, że dobrym pomysłem jest uwolnienie OFE w kwestii wyboru decyzji inwestycyjnych. Te pieniądze przecież nie giną, ale krążą na naszym rynku w takiej, czy innej formie i część z nich wraca do budżetu państwa jako np. podatki. To właśnie mogłoby napędzić gospodarke. Nieinflacyjne napompowanie gospodarki pieniędzmi.

Jak dla mnie każdy powinien pracować na swoją emeryturę, a nie zrzucać się na emerytury wszystkich. Czasy „urowniałki” minęły. Dlatego też w pełni zgadzam się z powyższym stwierdzeniem.

Balcerowicz: To, jaką będzie się miało emeryturę zależy od tego, w jakim wieku się przejdzie na emeryturę.

Tadeusz Mosz apeluje: Powiedzcie Polakom ile będą wynosiły ich emerytury!

Dokładnie. Zanim zaczniemy mówić o jakichś zmianach systemu emerytalnego proszę przedstawić każdemu z Polaków nim objętym wyliczenie, które jasno powie, który wariant jest bardziej korzystny dla danej osoby. Podobne, choć nie tak szczegółowe wyliczenia, muszą być dokonywane przez któreś ministerstwo lub ministerstwa. Reforma powinna być systemowa, a nie tymczasowa, by załatać rosnący dług publiczny i uniknąć konstytucyjnego musu reformy finansów publicznych w roku wyborczym.

Balcerowicz: w ZUS-ie nie ma żadnych gromadzonych pieniędzy. Tylko w OFE się inwestuje.

Balcerowicz: Dlaczego rząd ogłasza za najbardziej bezsensowny wydatek to ludzkie oszczędności? Dlaczego rząd nie patrzy na o wiele większe wydatki – na biurokrację. dlaczego to jest OK? Dlaczego nie spojrzeć na te wielkie wydatki związane z przywilejami górniczymi. To jest kilkadziesiąt miliardów. Dlaczego rząd nie mówi o KRUSie?

No właśnie? Dlaczego? Odpowiedzcie sobie sami.

„Nieprawdą jest, że Polsce grozi utrata suwerenności. To absurd, bzdura!”

Przeczytałem właśnie bardzo ciekawy wywiad z Andrzejem Olechowskim. Znalazło się tam kilka zdań, z którymi się zgadzam:

Pan Kaczyński chce wywołać kontrowersje więc sięga do ostrych słów. Jak każdy z nas w takiej sytuacji często mija się z prawdą. Nieprawdą jest twierdzenie, że Polsce grozi utrata suwerenności, albo że poprzez swoją politykę zagraniczną Polska sama się deprecjonuje. Absurd, bzdura!

Polska ma demokratycznie wybrany rząd i twierdzenie prezesa nie ma się nijak do rzeczywistości. Prezentuje on
niestety postawę „jeśli nie z nami, to przeciwko nam”. Wszystko co nie jest zgodne z jego poglądami należy odrzucić.

Nie można dopuścić do zmniejszenia potencjału portu w Świnoujściu. To zadanie dla dyplomatów i negocjatorów. Nasze porty nie mogą ponieść liczących się strat.

Bilans naszej nieobecności w strefie euro jest moim zdaniem niekorzystny. To jest tym bardziej przykre, że dzieje się tak na nasze własne życzenie.

Mimo, że życie w strefie euro nie jest dziś usłane różami, to tam rozgrywa się główna aktywność intelektualna i polityczna. To tam podejmowane są wszystkie najważniejsze decyzje, które określą kształt integracji europejskiej w nadchodzących latach.

Dlatego też musimy wejść do strefy euro jak najszybciej!

(…) II filar systemu emerytalnego jest marginalizowany co zachęci następnych administratorów w Polsce to tego, żeby sięgnąć po pozostające w nim środki. Z systemem emerytalnym stało się to, co dzieje się z budową autostrad: zaczynamy od pięknej wizji, przechodzimy na drogę ekspresową, a kończy się na kawałkach szybkiej drogi i słynnym polskim rozwiązaniu „drogowego lejka” – przez wiele kilometrów wszyscy jadą w jeden linii. Czyli wszystko po staremu. W emeryturach też wracamy do starego – młodzi będą płacić starym.

(…) musimy powiedzieć, że debata o OFE toczy się bez związku z klasą polityczna, poza nią. Nie słychać żadnych, podkreślam – żadnych! – odgłosów dyskusji na ten temat w PO lub w innych partiach. Członkowie partii karnie realizują decyzje już podjęte przez przywódców PO, PSL i prezydenta. Znam wielu ludzi PO, cenię ich potencjał intelektualny, ich krnąbrność i nie mogę wyjść ze zdumienia, że są tak bierni, tak karni, bezwolni.

(…) niszczą konstrukcję obecnego systemu emerytalnego. Nie wiem kto podsunął premierowi przekonanie, że dzięki tym zmianom „system wreszcie będzie zbilansowany”. Toż to żywa nieprawda! Jak można oczekiwać, że system, w którym państwo ponosi całą odpowiedzialność za wypłatę emerytur, bo tak to się moim zdaniem skończy, w którym liczba płacących składki stale spada, a liczba pobierających emerytury stale rośnie będzie zbilansowany? Proszę jeszcze uwzględnić, że w polskiej polityce coraz większą rolę odgrywać będą starzy ludzie. Polacy szybko się starzeją i coraz więcej z nas nosić będzie moherowe berety, choć może rock ‚n’ rollowcy i bigbitowcy wybiorą sobie inne nakrycia głowy. To oczywiste, że będziemy chcieli jak najwyższych emerytur, będziemy cisnąć na państwo, aby je podwyższać, a ponieważ będzie nas dużo będziemy dodatkowo powiększać lukę miedzy sumą składek a sumą wypłat. Obecny system ogranicza odpowiedzialność państwa za emerytury i to on, a nie nowy, daje szansę na większe zbilansowanie. Znaczna część emerytury uzależniona jest w nim od indywidualnych oszczędności i dochodów z inwestycji i nie podlega państwowej księgowości, ani politycznym decyzjom. To było wielkie osiągnięcie reformy emerytalnej.

W obecnym systemie część przyszłej emerytury uzależniona jest od polityki, a część od rynku. Mądrze jest dzielić ryzyko, nie trzymać wszystkich jajek w jednym koszyku. W nowym, całość emerytury zależna będzie od polityki.

Rząd gwałtownie potrzebuje pieniędzy. Unikając koniecznych reform doprowadził do dużego deficytu budżetu i gwałtownego wzrostu długu. Bojąc się, z jednej strony, przekroczenia pułapów konstytucyjnych, a z drugiej negatywnej reakcji wyborców na ograniczenia wydatków lub podwyżki podatków znalazł sprytne i „tanie” wyjście – zamienił autostradę na drogę ekspresową z lejkami, pozbawił nas perspektywy nowoczesnego, bezpiecznego, zbilansowanego systemu emerytalnego. Nie sądziłem, że PO zdecyduje się na ten krok.

Tak, zgadzam się. Nie ma innego wyjścia. Strzelać !

Mark Twain powiedział kiedyś że klasyka to książki, które każdy chciałby znać, ale nikt nie chce ich czytać. Podobnie jest z filmami – mam listę pozycji do zaliczenia i staram się czasem zobaczyć coś klasycznego. Ostatnio oglądałam „Ziemię obiecaną”. Zaskoczyła mnie ponadczasowość tego filmu – pewne rzeczy wydają się jakby wczorajsze. Ukochany Kmicic w nowej odsłonie, przedstawiony kawałek historii, naprawdę interesujący film. Kiedy w ostatnich minutach  Karol Borowiecki wypowiedział zdanie:

„Tak, zgadzam się. Nie ma innego wyjścia. Strzelać.”

od razu przypomniało mi się zdanie jakie wypowiedział Piotr Fronczewski grający Zenona Kliszko w filmie „Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł” :

„Z kontrrewolucją się nie rozmawia. Do kontrrewolucji się strzela”.

Sytuacja bardzo podobna – ludzie którzy chcieli godnie pracować by zarobić na chleb dostali w prezencie kulkę, Ci znajdujący się w XIX w w Łodzi jak i Ci z 1970 r. z Gdyni.
Wielokrotnie słyszałam od najbliższych że jestem naiwna, bo wierzę w ludzi, ale nie potrafię zrozumieć dlaczego nie liczy się drugi człowiek tylko władza i pieniądze za tym idące. Czy donosiciele z czasów PRL-u sprzedawali się dla zagranicznych wycieczek? pozycji? pieniędzy?  Z Karolem Borowieckim było podobnie – poślubiając Made Muller, kobietę z której wcześniej szydził zdradził sam siebie, ważniejsze dla niego były pieniądze i pozycja teścia niż uczciwy zarobek. Dużo więcej by zyskał gdyby pozwolił ludziom pracować – miałby ich szacunek i byłby Panem, a oni i tak umieraliby
w ciężkich warunkach zarabiając dla niego pieniądze. Jednak dał się skusić łatwiźnie – jedyne co musiał zrobić żeby mieć kase to się ożenić. Nie rozumię takiego podejścia. Pewnie mi zarzucicie że jestem niewyrozumiała, bo on stworzył miejsca pracy dla łodzian tylko strawił je pożar. Oczywiście, zrobił to ale jednocześnie sam spowodował to nieszczęście sypiając z cuz, a potem jeszcze miał czelność strzelać do ludzi. Czym różnił się on zomowców? Tak, nie wykonał egzekucji sam tylko posłużył się podwładnymi. Ale dlaczego on i oni to zrobili.? Czym się wtedy kierowali?
Czym w ogóle dla ludzi są ideały. Niby cały PRL był ideologią i niektórzy ludzie głęboko wierzyli że to jest wartość. Świetny przykład to kreacja Magdaleny Boczarskiej w filmie „Różyczka”. Piękna kobieta uwikłana w romans z tajnym agentem i ze sławnym pisarzem. Wydaje mi się że ona naprawdę wierzyła Romanowi Rożek (Robert Więckiewicz) i donosiła władzom na Adama Warczewskiego (Andrzej Seweryn). Ale co z tego miała? Jakoś nie mogę uwierzyć w to że kierowała się tylko fałszywie pojętą ideologią, a może miłością do kraju? Od początku było wiadome że Kamila Sakowicz darzy uczuciem Romana. On nie miał skrupułów żeby wykorzystać ją i jej uczucia przeciwko drugiemu człowiekowi i zniszczyć go.
Może jestem za młoda żeby to wszystko zrozumieć, czasy komunizmu pamiętam jak przez mgłę. Wszystko wtedy było pozytywne, bo byłam jeszcze dzieckiem. Czy powyższe filmy odzwierciedlają prawdziwą ideę komunizmu?  Jak dla mnie są straszne. Czy ideologia jest taka ważna – nie można być po prostu dobrym człowiekiem i robić swoje? Nie potrafię ocenić tamtych czasów, nawet nie próbuję, chciałabym tylko zrozumieć dlaczego tak było?

Czy głównymi „siłami” napędowymi ludzi zawsze były pieniądze, seks i władza.

Zmieni się to kiedykolwiek?

 

Wyrok Trybunału a KRUS

Marzatela przypomniała pomijany wyrok Trybunału Konstytucyjnego:

Trzy lata temu ówczesny Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski skierował do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie zasad finansowania składek zdrowotnych rolników z budżetu państwa. W październiku ubiegłego roku TK uznał to za sprzeczne z konstytucją i jednocześnie dał rządowi 15 miesięcy na zmianę przepisów. Oznacza to, że jeżeli nic się nie będzie działo – od dnia 27 stycznia 2012 roku państwo przestaje finansować ubezpieczenie zdrowotne wszystkich (niezależnie od dochodów) rolników i członków ich rodzin pozostających w ich gospodarstwach domowych.

Ciekawym aspektem jest to, że to dopiero początek batalii. Jak dla mnie KRUS powinno się zlikwidować i wszystkich rolników wciągnąć do ZUS-u. Producentów żywności na skalę przemysłową trzeba potraktować jak przedsiębiorstwa i tak samo opodatkować.

Podejrzewam, że po tym komentarzu odezwą się słowa oburzenia, że to pomijanie potrzeb zwykłych rolników. Nie dla mnie. Rolnikiem nikt być NIE MUSI! Jeśli ktoś uprawia rolę na własne potrzeby, to niech sobie uprawia. Ale jakim prawem ma on być inaczej traktowany niż zwykły, pracujący obywatel, który 33% swojej wypłaty musi oddać w podatkach? Gdzie konstytucyjna sprawiedliwość społeczna?

W rzeczywistości większość tzw. „rolników” pracuje na czarno w innych zawodach i z uprawą roli niewiele ma wspólnego. Jeśli już wybiera rolnictwo, to niech czyni to odpowiedzialnie.

Polowanie na jeża.

Zastanawiam się jak można nakręcić coś tak głupiego jak bajka „Jeż Jerzy”. Kiedy wybierałam się do kina miałam nadzieję że będzie to bajka powiedzmy w stylu „Włatców móch”, czyli humoru w przystępnej formie który będzie do czegoś nawiązywał.  Niestety boleśnie (24zł stracone na kino) się przekonałam że niestety tak nie jest. Jeżyk może jest fajnym bohaterem ale dla licealistów, albo gimnazjalistów. Żart jest żenujący, fabuła skonstruowana nieskładnie, jest mnóstwo obrzydliwych obrazów, nawet jak na bajkę. Mam wrażenie że jest to bajka dla widzów, którzy jeszcze mają  gimnazjalne siano w głowie. Ten film nie ma żadnego sensu – nawet nie da się pośmiać ani „odmóżdżyć” po ciężkim dniu. Z kina wyszłam zniesmaczona. Cały film jest skonstruowany w celu ośmieszenia widzów, mam wrażenie że twórcy chcieli powiedzieć: „popatrzcie jacy jesteście głupi, płacicie za to że my się z was pośmiejemy”. Nie uważam żeby w naszym kraju była wyłącznie inteligencja ale jak komuś podoba się tego typu żart to ja mu współczuję. Po raz pierwszy w 100% mogę powiedzieć że film jest beznadziejny, że nie ma sensu go oglądać. Zdziwiłam się tylko, że Maria Peszek, artystka którą bardzo cenię wzięła udział w tak kiepskim projekcie.

Chomik

Pan Popiołek zawsze narzekał że Kornica jest zbyt dużym chomikiem. On, Pan „porządku” wszystko, WSZYSTKO, wyrzuca do śmieci. Ona natomiast, to co uważa za „przydatne później” odkłada, najczęściej do tzw. pierdolniczka. Podobnie rzecz się miała z kilkoma butelkami po wysokoprocentowej wodzie. Po sylwestrze przyjaciele pozostawili stos pustego szkła. Kornica zostawiła kilka sztuk, bo miała w planie zrobienie kawówki (jest pyyyszna, a robi ją już co najmniej od pół roku, z tym czasem tak ciężko:)). Popiołek nawet nie upierał się za bardzo przy swoim, wiedział że niedługo znów wyemigruje i nie będzie się przejmował. Pojechał, wyłączając wszystkie możliwe media – prąd, wodę, ogrzewanie. Wiadomo, po co płacić za coś z czego się nie korzysta.

Kornica postanowiła odwiedzić ich zimne mieszkanie.. środek tygodnia, 22 wieczorem, a termometr w pokoju wskazywał 4 stopnie celsjusza. Kornica zaklęła szpetnie widząc obłok pary ulatujący z ust:
– Ja mam tu spać? Czy ja jestem bezdomna? – na samą myśl aż się uśmiechnęła – to dopiero hardcore 🙂 Zobaczymy jak będzie.

Włączyła ogrzewanie na ile się dało, do tego piekarnik cały czas chodził, ale po 2h było tylko 7,6 stopnia i nie chciało więcej rosnąć. Jak tu spać? Z pomocą przyszła siostra Kornika. Podpowiedziała jej żeby zrobiła sobie termofor..

z butelek.

Kornica aż podskoczyła z radochy, zagotowała duże ilości wody, przelała do pustych flaszek, zakręciła i wrzuciła pod kołdrę. To był naprawdę genialny pomysł.

Kornica spała w ciepłym (tak naprawdę gorącym:D) łóżku, przez całą noc nie zmarzła i nad ranem bardzo się zaskoczyła, gdyż butelki wciąż były ciepłe.

Siostra, dzięki za uratowanie życia <lol> 🙂

P.S. Panie Popiołek, gdybyś wyrzucił butelki to byłby ze mnie sopelek.  Jak widzisz – gromadzenie „niepotrzebnych” rzeczy czasami się przydaje 😛

a kawówkę i tak zrobie 😛

Cukier i geopolityka

Ciekawy post pojawił się ostatnio na blogu marzateli. Powołuje się ona na wzrost ceny cukru mającego miejsce w 1930 roku za czasów II RP. Wzrost cen w ówczesnym okresie był jednym z pośrednich czynników „rewolucji” Hitlera w Niemczech. Zadziwiające jest to, że w okresie III RP, po ponad 80 od tego momentu, wzrost cen znowu spowodowany jest pośrednio przed rewolucję. Tym razem jednak jest to wybuch w Afryce i na Bliskim Wschodzie. Z racji tego, że państwa tego regionu to główni importerzy żywności na świecie (wyjąwszy Chiny), wzrost cen spowodował społeczne niezadowolenie. Wzrost cen spowodowany był (za Newseekiem):

(…)wskutek upałów, suszy, a potem pożarów czołowi producenci zbóż – Rosja i Ukraina – ogłosili, że w tym roku nie będą ich eksportować, na światowych rynkach wybuchła panika. Ceny zaczęły rosnąć jak pszenica w wiosennym słońcu, na giełdzie w Chicago nawet o kilka procent dziennie.

W ciągu kilku tygodni między czerwcem a sierpniem inwestorzy spekulujący na kontraktach terminowych wywindowali ceny z 430 do 850 centów za buszel, czyli z 440 zł do 850 zł za tonę. Strach przed niedoborem miał jednak tylko wielkie oczy. Po żniwach okazało się, że tegoroczna globalna produkcja wyniesie 660 mln ton i będzie zaledwie o 3 proc. niższa niż w ubiegłym roku, co jest trzecim najwyższym wynikiem w historii. Straty spowodowane suszami w Rosji i na Ukrainie zostały bowiem prawie zrównoważone przez doskonałe zbiory w Chinach i Stanach Zjednoczonych. Kiedy okazało się, że pszenicy na świecie nie zabraknie, ceny na giełdach ruszyły w dół i ostatnio ustabilizowały się na poziomie 700-720 centów za buszel.

Więc jak widać i tym razem geopolityka nas nie ominęła. Kolejne rewolucje znowu wpływają na cenę cukru.

Historia kołem się toczy.

Starania, czyli walka z wiatrakami

Pan Popiołek przeczytał taki oto wpis na zaprzyjaźnionym blogu. W miarę czytania sytuacja zaczynała mu przypominać znajomą historię z Korniczkiem. Oczęta mu się zaświeciły po przeczytaniu poniższego tekstu (w poniższych cytatach osobę Żony należy zastąpić Korniczkiem):

Widocznie za bardzo byłem zaspany, żeby załapać, że nie chodziło o pójście spać na rozkaz, tylko o zebranie bęcków za to, jakim złym jestem mężem, bo znowu zasnąłem oglądając Ligę Mistrzów. A ja sobie bęcków sprawić nie dałem, więc foch.

Brzmiało to bardzo znajomo.

Sytuacja kolejnego poranka brzmiała też dziwnie znajomo:

Rano przywitałem wstającą Żonę promiennym uśmiechem.
Z: Daruj sobie. – odpowiedziała zmierzwiona nocą Żona.
J: Ale o co ci chodzi?
Ż: To już nie pamiętasz, jak zachowałeś się po chamsku wczoraj wieczorem?
J: No ale przecież poszedłem spać, tak jak kazałaś.
Ż: Daruj sobie, nie mam czasu z tobą dyskutować.

Po przeczytaniu kolejnego zdania pana Popiołka oświeciło, chóry anielskie zaczęły grać, a cały świat podał w ekstazę:

Ja już chyba rozumiem. To nie chodzi o to, żeby się starać. Chodzi o to, żeby się starać tak, jak Żona nakaże.

Pudelek kąsa Tuska, czyli folklor polityczny

Właśnie przeczytałem ciekawy artykuł w Newsweeku. Autor przedstawia w nim kilka tez, które są zmorą naszej krajowej polityki:

Czy gdziekolwiek poza Polską tygodniami komentuje się wyborcze preferencje gwiazd i gwiazdeczek? Kogo to obchodzi? Czy celebryci gdzieś poza Polską biorą udział w krucjatach przeciw jednej czy drugiej partii? A nawet jeśli się to z rzadka zdarza (jak w USA pod koniec drugiej kadencji George’a W. Busha), to dla równowagi poważnym debatowaniem zajmują się tak zwani liderzy opinii: publicyści, naukowcy, autorytety z różnych dziedzin. Na szczęście u nas jest inaczej, co ułatwia życie satyrykom i felietonistom. Dla kraju byłoby jednak lepiej, gdyby jacyś liderzy opinii w Polsce byli. Ale na to się nie zanosi.

Wspólnym wysiłkiem mediów i elit intelektualnych udało się w ostatnich 20 latach zdemolować dyskurs publiczny. Jak może być zresztą inaczej, skoro wielcy artyści, tacy jak Andrzej Wajda, czy wybitni humaniści, jak prof. Marcin Król, zamiast argumentów wolą inwektywy pod adresem ludzi, z których poglądami się nie zgadzają, a wpływowe gazety i stacje telewizyjne angażują się w propagandę, zamiast ważyć racje. Skończy się to w łatwy do przewidzenia sposób.

Niestety powyższe twierdzenie jest nie tylko prawdziwe, ale i smutne. Panuje u nas folklor polityczny, a nie polityka z prawdziwego zdarzenia.

Kogo tak naprawdę obchodzi co powiedział dzisiaj Kaczyński, czy z czego PiS zrobi aferę (patrz katastrofa Smoleńska)? Gdzie jest publiczna dyskusja o sprawach ważnych dla całego społeczeństwa jak OFE, ZUS, KRUS, oświata czy służba zdrowia? Te tematy są dla nas wszystkich istotne. Pomijalne jest czy dany polityk obraził innego i co ten drugi mu na to odpowiedział.

Nie pozostało już wielu wybitnych obywateli pokroju prof. Geremka, prof. Bartoszewskiego, którzy swoim życiem i postawą pokazują jacy powinni być politycy, czy też mężowie stanu i jakie wzorce należy naśladować. Dzisiaj ważne jest, który celebryta kogo popiera, bądź nie. Smutne i tragiczne, tak po prostu.

Dlatego na koniec pozostawiam przewrotną tezę pana Mariusza Cieślika: przeciw Platformie będzie cały Pudelek.pl. Bo tym niestety stała się polska polityka, takim właśnie bulwarowym pudelkiem.