Żartowniś Kaczyński

W gazecie „Fakt” przeczytałem taki oto żart:

W restauracji Jarosław Kaczyński rozmawia ściszonym głosem z posłem Błaszczakiem i teatralnym szeptem informuje:

– Mariusz, postanowiłem wywalić z PiS wszystkich europosłów i jedną blondynkę.

Na co z sąsiedniego stolika dobiega zaniepokojony głos:

– Ależ panie prezesie, dlaczego blondynkę?

Na to prezes PiS odpowiada:

– Widzisz, Mariusz, mówiłem ci, że tymi z europarlamentu nikt się nie przejmie.

Cóż powiedzieć. Wizja ZJN-u coraz bliżej.

Bajka o Ziobrze

Ciekawą bajkę zadedykował Zbigniew Romaszewski swojemu imiennikowi:

Wróbelkowi zamarzły skrzydła i spadł na ziemię. Przechodził koń, który zrobił na niego kupę. Wróbelkowi zrobiło się ciepło, zaczął ćwierkać. Usłyszał to kot, wyciągnął wróbelka i go zjadł. Z tego są trzy morały. Po pierwsze, nie każdy, kto na ciebie nasra, jest twoim wrogiem. Po drugie, nie każdy, kto cię z gówna wyciąga, jest twoim przyjacielem. A po trzecie, jak już wpadłeś w gówno, to siedź cicho i nie ćwierkaj.

Wygląda na to, że powstanie nowa partia ZJN – Ziobro Jest Najważniejszy. Oby jak najwięcej posłów poszło za nim, bo wtedy prezes będzie miał oddech wroga na karku aż do końca kadencji, a słupki popularności dalej spadną. Już 3% odebrało mu PJN.

Walkę 3-literowców czas zacząć!

Ladies and Gentlemen, Jarosław Kaczyński vs. Zbigniew Ziobro. FIGHT!

LK PiS nicaan 01

Image via Wikipedia

Zbigniew Ziobro - Polish politician, Minister ...

Image via Wikipedia

Grecjo, ty smarkulo! – polemika

W Krytyce Politycznej pan Maciej Nowak ubolewa nad „obłudą” zagranicznych turystów wobec losów Greków pisząc m.in.:

W trosce o portfele zagranicznych letników, którzy wszak odczuciami greckich gospodarzy nie zamierzają przejmować się najmniejszym stopniu.

Jak można martwić się o samopoczucie bankruta na własne życzenie? Nie rozumiem tego. Grecy od wielu już lat wybierają rządy socjalne, które gwarantują im wiele przywilejów. Potem krzyczą, że te właśnie rządy, wybrane przez nich samych, okradają wyborców. Zamiast śladem Irlandii zacisnąć zęby wziąć się do koniecznego reformowania i zaciskania pasa, organizują strajki generalne, czym jeszcze bardziej pogarszają sytuację. Przy takiej postawie trudno mi jest znaleźć dla nich współczucie.

O krzyżu po raz wtóry

Powraca ponownie temat krzyża w przestrzeni publicznej. W tej kwestii wypowiedziałem się już kilka razy (tu, tututaj), więc nie będę się powtarzał. Przeczytałem natomiast bardzo ciekawy tekst pana Jana Turnaua, który chciałbym przytoczyć poniżej:

Sprawa wciąż wraca, bo jest fundamentalna. Odbijają się w niej jak w lustrze stosunki państwo-Kościół, kwestia miejsca większości i mniejszości w zróżnicowanym społeczeństwie, nie tylko jednak te problemy polityczne. W sprawie krzyża w parlamencie i wszelkich miejscach publicznych trzeba odpowiedzieć na pytanie o rolę religijną znaku.

Bowiem krzyż jest znakiem. Znakiem najświętszym. Chrześcijaństwa, ale też całej ludzkości, bo znaczy coś, co może ratować ją przed samozagładą: niestosowanie przemocy.

Zarazem jest tylko i wyłącznie znakiem. Nie jest rzeczywistością, tylko ją oznacza. Co więcej, oznacza właśnie niestosowanie przemocy, a więc zabrania jej w każdym sporze o jego, krzyża, publiczne uwidocznienie. Nie chodzi tylko o przemoc fizyczną: każde nieugięte stawianie na swoim jest sprzeczne z rzeczywistą wymową tego znaku. Jeśli ma kogokolwiek kłuć w oczy, niech lepiej wróci do świątyni.

Zgadzam się w pełni.

Najlepszy przyjaciel człowieka

Idąc do pracy zobaczyłem tako oto scenkę: z bramy wybiegł szczeniak i zaczął głośnym szczekaniem wszem i wobec ogłaszać jaki to on ważny. Po czym podskakując wesoło pomknął w dół ulicy. Po chwili wyszła dostojnie pani wraz z dogiem angielskim, równie statecznie i pryncypialnie. W chwile za nią, jak kula z karabinu, wypadła z bramy 3-4 letnia dziewczyna podskakując i popiskując głośno.

Takie zestawienie młodości ze statecznością wywołało uśmiech na twarzy. Po chwili zacząłem się jednak zastanawiać czy zachowania przejmujemy od zwierząt czy wprost odwrotnie? A wy jak myślicie?

Wyborcze obietnice, czyli gruszki na wierzbie

W Wyborczej opublikowano właśnie ekonomiczne przewidywania skutków obietnic wyborczych:
Jak łatwo zauważyć, że im bardziej partia chce dostać się do Sejmu tym więcej obiecuje. Miłym zaskoczeniem jest Palikot, dzięki któremu możemy zaoszczędzić aż 80 miliardów w trzy lata.