Prze-kornica = kucharnica = czarownica = WIEDŹMA :)

Pewnego popołudnia, gdy Popiołek siedział przed komputerem i grał w „męskie” gry, Kornikowa, czy też kucharnica, jak to baba buszowała po kuchni. Chciała przyrządzić odpowiednie danie dla swojego mięsożercy:). Wybór padł na kaszę z mięsem i z sosem. Kornik skromnie przyzna się że użył swoich magicznych sztuczek (stąd tytułowa czarownica), dodała szczyptę miłości,  i danie wyszło że aż palce lizać. Niestety przeliczyła możliwości swojego chłopa i ugotowała o jeden woreczek kaszy za dużo. Stwierdziła że nic się nie stało, że następnego dnia zrobi krupnik… ostry… z płatkami chili, tak jak Popiołek lubi.  Prze-kornica jednym ruchem: garnek, woda, kostka rosołowa, suszone jarzyny i już prawie zupa gotowa.
Czarownica miesza w kociołku ..
Próbuje… mało soli..
Doprawia!
Znów smakuje.. trochę trzeba dopieprzyć.
Znów smakuje..
Widzi jakieś dziwne przyprawy pływające! Kornik przygląda się bliżej.. przyprawy mają nóżki !!! Bleeee! Zaczęło się dochodzenie – na pierwszy rzut poszły jarzyny suszone! Nic z nich nie dało się wycisnąć, w końcu były suszone. Kostka rosołowa ściśnięta, zawinięta w sreberko więc swoje już odsiaduje. Być może ze świstakiem! Na trzecią turę przesłuchania poszła kasza. Od razu menda się przyznała. To ryż ją podpuścił, mówił – weź je, będzie niezła jazda, zabawimy się, maleńka.
Kornik nic więcej nie potrzebowała. Wyrok wydany – krupnik – spływaj! Kasza – zapuszkowana, a ryż za kare zostanie rozrzucony na rynku. Niech go gołębie wp…. 🙂 !

P.S.1 Korniku, ubieraj okulary do gotowania 🙂 !

P.S.2 Każda wiedźma ma w swojej szafce odpowiednie zapasy „robaczków” tak żeby uwieźć biednego chłopa.. :D. Ach, jakie to danie było pyszne :).

Reklamy

Postulaty Palikota – polemika

Właśnie przeczytałem ciekawy artykuł. Znalazło się tam kilka komentarzy, które wzbudziły mój sprzeciw i postanowiłem je skomentować.

– Od 10 kwietnia – wielkiej tragedii – można odnieść wrażenie, że nie istnieje państwo polskie, że jest okupowane przez Kościół. Jest wiele rzeczy, które trzeba zrobić, by odzyskać państwo polskie – mówił Palikot.

Otóż nie. Wszystko jest w porządku. Rozdział Kościoła od państwa, autonomia, o której mówi Konstytucja (Art. 25) oznacza tylko tyle, że władze kościelne nie mogą ingerować w decyzje państwowe. I nie ingerują.

Niestety tu autor się myli. Przykładem jest próba wymuszenia na posłach, poprzez groźbę ekskomuniki, zaprzestanie prac nad ustawą o in vitro. Przy tym włodarze Kościoła chcą narzucić swój światopogląd całemu społeczeństwu, co jest jawnie sprzeczne z ww artykułem Konstytucji.

Przypominam, że życie ludzkie zaczyna się w momencie zapłodnienia i jest to niepodważalny fakt.

Prosiłbym o podanie źródła tegoż „niepodważalnego faktu”. Jak już pisałem wcześniej dla mnie nie jest to takie oczywiste. Argumentację przytoczyłem w ww wpisie.

Mówiąc w skrócie, in-vitro powinno być zakazane z uwagi na elementarny szacunek dla ludzkiego życia.

Tu chyba nasze definicje jeszcze bardziej się rozmijają. Dla mnie in vitro jest metodą mającą wspomagać powstanie  życia. Czy jajeczko kobiety i sperma mężczyzny to już życie? Dla mnie nie.

Natomiast wmawianie ludziom, że nikt nie musiałby z in-vitro korzystać to już szczyt ignorancji.

Tego zdania już zupełnie nie rozumiem. Mamy się nagle wszyscy rzucić na in vitro? Czy ma ba być tylko kolejna możliwość rozwiązania problemu dla ludzi, którzy mają problem z poczęciem potomka w sposób naturalny. Jeśli ktoś chce żyć w zgodzie z naukami Kościoła rzymskokatolickiego nie skorzysta z tej metody. Jeśli ktoś jest niewierzący, bądź wyznaje inną wiarę to czemu mu tego zabraniać?

Zarówno prezydent Komorowski jak i prezes Kaczyński mówili o kompromisie w sprawie in-vitro, uwzględniającym zdanie jednej i drugiej strony sporu. Jeśli in-vitro byłoby dostępne dla wszystkich, którzy tego chcą, to nie byłoby mowy o żadnym kompromisie. Czy pozwalać mordować tylko tym, którzy tego chcą byłoby kompromisem…?

A co w takim razie nazwie autor kompromisem. Uznanie podejścia tylko jednej strony? Bo tak właśnie odbieram powyższy komentarz. Pragnę poinformować, że zasada TKM tutaj nie obowiązuje.

Palikot albo nie wie, albo nie chce wiedzieć, że jednym z podstawowych czynników współtworzących polską kulturę jest… Kościół katolicki. Dziwne. Raz chce z nim walczyć, a potem chwali polską, katolicką przecież, kulturę.

Tym stwierdzeniem autor pomylił trochę wątki. Pragnę przypomnieć, że kultura polska jest chrześnijańska, a nie katolicka. W 966 r. Polska przyjęła chrzest. Niby niewielka różnica, a jednak. Poza tym Kościół katolicki jest tylko niewielką częścią kultury polskiej, a nie jak to zostało napisane jednym z podstawowych czynników współtworzących”.

Dlaczego nie wspomniał, że to, co nas broniło przez te lata to niezwykle silny kult maryjny?

Hallo, autor już upadł na głowę i mocno ją obił? Co kult maryjny ma wspólnego z kulturą? Miał on wiele wspólnego z utrzymaniem naszej tożsamości narodowej, niewiele natomiast z kulturą. Kultura to przede wszystkim sztuka przez małe i duże „S”. Twórczość związana z osobą Maryi to tylko niewielka cząstka kultury. Stąd też moje powyższe stwierdzenie.

Dlaczego Palikot nie wspomniał o idei przedmurza chrześcijaństwa? Dlaczego nie wspomniał o civitas christiana? W Polsce kultura i katolicyzm są nierozłączne, podobnie jak w Iranie nierozłączna jest kultura i islam (choć oczywiście nie w sposób tak fundamentalistyczny). Nie trzeba być katolikiem, żeby to wiedzieć.

Autor znowu sam sobie zaprzecza. Z jednej strony mówi o chrześcijańskiej Polsce, z drugiej mówi o katolicyzmie.  Zapomina przy tym o tym, że katolicyzm jest tylko cząstką chrześcijanizmu, na który składają się jeszcze m.in. anglikanizm, prawosławie, protestantyzm. Dlatego poprawnie byłoby napisać:

W Polsce kultura i chrześcijanizm są nierozłączne, podobnie jak w Iranie nierozłączna jest kultura i islam (choć oczywiście nie w sposób tak fundamentalistyczny). Nie trzeba być chrześcijaninem, żeby to wiedzieć.