Radykalizm europosłów – riposta

Po przeczytaniu wpisu na blogUE postanowiłem go skomentować. Jednakże, z powodu dziwnej, jak dla mnie, polityki komentowania nie było to możliwe. Mianowicie w celu umieszczenia komentarza trzeba na powyższym portalu założyć konto – nie jest mi to do szczęścia potrzebne. W związku z tym komentarz umieszczę poniżej:

To, że poseł Migalski chce się promować nie ulega wątpliwości. Pomimo tego, że nawołuje Pan, by się europoseł się wstrzymał uważam, że to co napisał – nieistotne z jakich powodów – rozpocznie może w tym kraju normalną i merytoryczną dyskusję. Jeśli on zaczął krytykować „wodza” to pozostaje mieć nadzieje, że inni też się odważą i może z czasem dorobimy się konstruktywnej opozycji bez przewodnictwa Kaczyńskiego.

Reklamy

PiS to sekta i ruch wywrotowy

Tak oto brzmi tytuł artykułu w Newsweeku jakiego udzielił Norman Davies. Znalazło się tak kilka wypowiedzi, które według mnie bardzo dobrze charakteryzują Prawo i Sprawiedliwość oraz aktualną sytuację. Przy tym potwierdzają się również słowa Lecha Wałęsy, że bracia Kaczyńscy nie są (byli) od budowania, a od burzenia, gdyż nic innego nie potrafią. A oto kilka cytatów profesora Davies’a:

PiS nie jest normalną opozycją, a sektą polityczną, posiadającą guru, misję i własnych świętych. To raczej ruch wywrotowy, który próbuje nie tyle polepszyć III RP, co ją zburzyć.

(…) każda partia ma swoich krzykaczy, którzy obrażają i przesadzają, ale Don Palikot-Kiszot nie jest jedynym rycerzem walecznym na polu bitwy. Moim zdaniem pierwotnego źródła awantur trzeba szukać w jednej formacji (jeśli nie u jednego człowieka), która ruszyła do walki zaraz po wygranych wyborach w 2005 roku. PiS kieruje najboleśniejsze zarzuty w stronę przeciwników i równocześnie narzeka, że samo jest ofiarą brutalnego ataku. Tego typu postawa przypomina mi zachowanie gościa, który idąc ulicą, kopnie kogoś niewinnego w kolano, a potem protestuje, że kopnięty niemoralnie klnie.

(…) PO, mając na razie przewagę, próbuje się jednak trzymać reguł i ducha demokracji. Słyszałem niedawno, jak pewna zgorszona posłanka opozycyjna wyrażała żal w komisji śledczej, że większość ich ciągle przegłosowuje. To brzmi jak dziecinny żart. Pokazuje ich sposób myślenia. A już wykorzystywanie katastrofy lotniczej uważam za cyniczne.

(…) Kiedy czasem słyszę, jak poplecznicy guru podkreślają, że on czerpie z postaci marszałka Józefa Piłsudskiego, odbieram to jak farsę. Sanacja Marszałka w II RP walczyła z korupcją polityczną, z próbami utrzymywania się u władzy za wszelką cenę – stąd niechęć Piłsudskiego do kolejnych „koalicji obrotowych”. Wprowadzanie do rządu koalicjantów takich jak Lepper czy Giertych, dżentelmenów wcześniej przez ówczesnego premiera potępianych w mocnych słowach, było wyraźną korupcją polityczną. Podobnie kiedy pozbył się swoich ministrów, używając podległych mu służb, gdy przestali mu już być potrzebni. Czegoś takiego Piłsudski by nie tolerował.

(…) Teraz, gdy  IV RP się nie udała, ci sami wielcy stratedzy szukają nowych instrumentów. Sieją strach przed Niemcami, przed Rosjanami. Anachroniczny strach. Doktryna dwóch wrogów była racjonalna w czasach Hitlera i Stalina. Teraz nie. Krajowe awantury komplikują dyplomację.

Podatność na manipulacje nie jest jedynie cechą Polaków. To cecha społeczeństw, które żyły długo w totalitaryzmie. (…) Ludzie odreagowują nie tylko katastrofę, ale też radykalne zmiany ustrojowe, które nie wszystkim Polakom wyszły na dobre. Jest duża grupa ludzi, którzy stracili. Nie dali rady, często nie z własnej winy. Czasem psychicznie sobie nie radzili. Łatwo ogarnąć tych wszystkich nieszczęśników, oferując im hasła o układzie czy o targowicach.

Rosjanie mają wielki kompleks, że nie rządzą dziś na Ukrainie czy Białorusi.


Historie lokalne – Ludwig Karol von Ballestrem

Tym artykułem postanowiłem rozpocząć serie historyczną opisującą historie lokalne, które są niemniej interesujące niż znana nam wszystkim, acz zapomniane. Zatem zacznijmy od własnego podwórka. Miejsce ów nazywa się Pawełki – wieś, leżąca nieopodal Kochcic. Właścicielem był Ludwig Karol von Ballestrem (wł. Ludwig-Karl Graf von Ballestrem). Ludwig  urodził się 5 października 1875 we Wrocławiu, a zmarł 5 marca 1957 roku. Tutaj można znaleźć herb rodu.  Krzyż w herbie symbolizował przynależność Ballestremów do zakonu, którego dewizą była „Obrona Wiary oraz Służba Ubogim i Cierpiącym”.

Historia jego rodu rozpoczyna się w 1748 roku. Oficer w służbie pruskiej, pochodzący z Turynu Giovanni Baptista Angelo Ballestrero di Castellengo ożenił się z córką starosty toszecko-gliwickiego – barona Franciszka Wolfganga von Stechowa – Marią Elżbietą Augustą. Z małżeństwa tego narodziło się troje dzieci: Karol Franciszek, Maria Anna i Karol Ludwig.

Karol Franciszek von Ballestrem (już Giovanni Baptista zniemczył swoje nazwisko na von Ballestrem), został w 1798 r. spadkobiercą majoratu, który utworzył w 1752 r. na dobrach Pławniowickich, Rudzkich i Biskupickich jego dziadek, Franciszek Wolfgang von Stechow. Pławniowice, kupione przez Stechowa w 1735 r., stały się do 1945 r. rodową siedzibą Ballestremów.

Hrabia Franciszek miał sześciu synów. Każdemu z nich kupił posiadłość na Dolnym lub Górnym Śląsku. I tak najstarszy syn Walenty stał się właścicielem majątku w Szklarach Górnych, a po śmierci ojca odziedziczył rodową siedzibę w Pławniowicach koło Gliwic. Kolejny syn Jan Baptysta otrzymał dobra w Cerekwicy, a trzeci w kolejności Gustaw – majątek Kostów. Kolejny Ballestrem – Leon dostał od ojca posiadłość w Jagielnie, a najmłodszy Marek – w Puszynie. Należy podkreślić, że wszyscy ci synowie zamieszkali w już istniejących pałacach. Natomiast dla swojego piątego w kolejności syna – Ludwika Karola – hrabia kupił od wdowy von Aulock majątek Kochcice (wtedy Kochtschutz). Tam rezydencja została dopiero wybudowana.

Karol Ludwik po skończeniu szkół w Gubinie i Żaganiu oddał się karierze wojskowej, dochodząc do stopnia rotmistrza w regimencie gwardii kirasjerów w Poczdamie. Do rezerwy przeszedł w 1906 roku. Podczas I wojny światowej z racji wieku nie był na froncie, ale m.in. organizował służbę szpitalną we Wrocławiu.

W Kochcicach zamieszkał na stałe w 1911 roku. Zajął się gospodarstwem, lubił leśne wycieczki, polowania. Nic dziwnego, że pisząc o sobie używał określeń „oficer rezerwy, rolnik i leśnik”. Nad stawem Brzoza niedaleko Śródlesia postawił drewniany pałacyk, w którym spędzał letnie miesiące. A w 1933 roku zbudował w pobliżu drewniany kościółek św. Huberta. Nieopodal, w środku lasu, założył też ogród rododendronów, który przetrwał do dziś. Kościółek ten przeniesiony jest aktualnie do Pawełek.

W latach 1903 – 1909 hrabia wybudował pałac w Kochcicach. Pałac stanął na skraju niewielkiego parku z 200-letnimi wówczas dębami i dwoma nieregularnymi stawami. Później park powiększono do 16 hektarów i pałac znalazł się w jego centrum. Główną bramę usytuowano na południowym skraju, a do pałacu wytyczono aleję wysadzaną kasztanami. Nowa część parku zyskała cechy stylu francuskiego, podczas gdy stara, nieregularna – reprezentuje styl angielski. Pałac miał trzy kondygnacje, mansardowy dach, symetryczną elewację z 137 oknami. Nad głównym wejściem z podjazdem, powyżej balkonu, umieszczono herb Ballestremów. Od północy powstał piękny taras z owalnymi schodami. Przy okazji rozbudowano folwark i postawiono okazałą gorzelnię.

W czasie III powstania śląskiego w 1921 roku (Kochcice przyłączono do Polski w 1922 roku). Hrabia został porwany przez grupę uzbrojonych ludzi i poprowadzony do lasu. Z opresji uratował go dopiero brytyjski patrol sił rozjemczych stacjonujący w okolicy.

W sierpniu 1939 roku na terenie parku swoje pozycje obronne usytuowali żołnierze 74. Górnośląskiego Pułku Piechoty z Lublińca. Działania wojenne nie spowodowały większych zniszczeń, w majątku spłonęła jedynie stodoła. Folwark funkcjonował w miarę normalnie, kierował nim wyznaczony przez hitlerowców zarządca. Ostatni raz 70-letni hrabia widział Kochcice 17 stycznia 1945 roku, kiedy ewakuował się przed nadchodzącym frontem rosyjskim. W drogę nie zabrał zbyt wiele, wszystko zmieściło się w bryczce. Jednym z najcenniejszych przedmiotów była świeca z Pierwszej Komunii Świętej.

Po dwumiesięcznej tułaczce trafił pod Dreznem do szpitala. Ostatecznie zamieszkał w domu prowadzonym przez siostry zakonne we Freiburgu. Tam też zmarł. Został pochowany na wybranym wcześniej przez siebie cmentarzu w Köfering koło Ratyzbony.

A jakie były dalsze losy jego potomków spytacie?

Ludwik Karol był kawalerem. Swoich dzieci nie miał, ale w okresie międzywojennym adoptował syna swojego najstarszego brata – Carla Wolfganga (ur. 1903), któremu zapewne planował przekazać majątek. Miał on syna urodzonego w 1939 w Dreźnie o imieniu otrzymanym najprawdopodobniej po dziadku – Karl Ludwig.

Materiały do artykułu zaczerpnąłem z:

1. Ludwik Karol von Ballestrem – hrabia, który ukochał las

2. Graf z Pławniowic

Kościół a kler

Do tegoż posta skłoniło mnie wysłuchanie dzisiejszego kazania, w którym odczytano list biskupów do wiernych mówiący o wychowaniu w trzeźwości. Padły tam słowa o manipulacji ludzi przez koncerny produkujące alkohole wszelakiej maści. W tym momencie uderzyło mnie, że taką samą manipulacją jest powyższy list. Kto z nas nie słyszał o pijanym proboszczu, czy księżach będących alkoholikami. Jak w takim razie reprezentanci „kościoła” mogą mówić o wychowaniu w trzeźwości. To hipokryzja. Następnie dotarło do mnie, jak wielu ludzi myli kościół z klerem. Według Biblii:

„Gdzie dwóch albo trzech gromadzi się w Moje imię, tam jestem pośród nich”(Mt 18,20).

Wynika z tego jasno, że Kościół tworzymy My – wierni. W związku z tym pojawia się pytanie:

Czy w związku z tym potrzebny nam jest kler?

Ku zdziwieniu wielu odpowiem: WARUNKOWO, TAK. A warunki przedstawiam poniżej:

  • Kler ma prawo bytu jako przewodnicy moralni będący drogowskazem, dla ludzi, którzy go potrzebują. Pod warunkiem jednak, gdy sami przestrzegają swoich nauk.
  • Gdy przestrzegają konstytucyjnego rozdziału Państwa od Kościoła, czyli nauczają tych, którzy tego chcą, nie narzucając swoich poglądów innym tj. nie mieszają się do polityki. W przeciwnym wypadku powinni być rozliczani jak politycy.
  • Gdy płacą podatki jak cała reszta społeczeństwa, m.in. podatek od datków, budynków itd. Wierni danej parafii powinni mieć możliwość wglądu do sprawozdania finansowego parafii.
  • Gdy będą równi wobec prawa i będą tego prawa przestrzegać. Nawoływania Rydzyka do nienawiści wobec innych powinny z urzędu powodować podjęcie śledztwa prokuratury z art. 256 k.k. oraz z art. 257 k.k.
  • Gdy przestrzegają przysięgi złożonej jako kapłani tj. posłuszeństwa biskupowi i celibatu. W przeciwnym wypadku tracą jakiekolwiek moralne prawo do nauczania innych.