Rozmówki polsko-hiszpańskie

W poszukiwaniu nowych miejsc trafiłem do małego pubu… zaraz po wejściu usłyszałem ciekawą konwersację. Ale zanim ją przytoczę należy zaprezentować czytelnikom bohaterów poniższej „sztuki”, których na potrzeby nasze nazwiemy: Pan, Pani, Opiekun, Mędrzec i Narrator. Tak więc czas zacząć…

Po udaniu się po schodach do podziemnej komnaty Narratorowi ukazała się mała izba, zadymiona i wypełniona językami wieloma. Nagle dobiegła jego uszu taka oto konwersacja:

– I’m really not like other girls. I don’t do it. – stwierdziła Pani.

– Zapowiada się ciekawie – pomyślał Narrator.

Po krótkiej chwili przerwy padła odpowiedź.

– I know sweety, I know – powiedział Pan.

Tu wtrącił się Opiekun mówiąc do Mędrca:

– Ale on ma 36 lat i dwoje dzieci.

– A ona nie ma nikogo – odpowiedział Mędrzec.

Ot taka mała prawda życiowa…

dodajdo.com

Reklamy

O wolności wyboru i poszanowaniu prawa

Taki oto tekst znalazł się dzisiaj w „Gazecie Wyborczej„:
„Wyrok skazujący „Gościa Niedzielnego” i archidiecezję katowicką przyjąłem z przygnębieniem i z niedowierzaniem. Oto bowiem zawiodła zwykła logika myślenia i zdrowy rozsądek, a zatriumfowała postawa cywilizacji śmierci. Śmiem twierdzić, że wyrok ten przywołuje ducha przeszłości, kiedy za prawdziwe słowa płaciło się skazującymi wyrokami sądowymi. W pełni solidaryzuję się z ks. Markiem Gancarczykiem i z jego troską o ochronę ludzkiego życia” – napisał kardynał w oświadczeniu przesłanym do prasy.

Alicja Tysiąc pozwała „Gościa Niedzielnego” i wydawcę tygodnika (archidiecezję katowicką) po serii artykułów, w których gazeta porównała ją do hitlerowskich zbrodniarzy. Chodziło o to, że kobieta domagała się wykonania aborcji z powodów zdrowotnych (ciąża i poród groziły jej utratą słabego już wzroku). Gdy lekarze odmówili wykonania zabiegu, wystąpiła do Trybunału w Strasburgu i sprawę wygrała. W środę jej racje uznał sąd polski.”

Zastanawiające jest w tym tekście kilka rzeczy. Na jakiej podstawie Kardynał Dziwisz jest przygnębiony i nie dowierza wyrokowi. Przecież dwa niezawisłe sądy i w Polsce i Unii stwierdziły, że rację ma p. Tysiąc. Opierały się one o polskie prawo, które w tej dziedzinie bez wątpienia było konsultowane również z przedstawicielami Kościoła, a teraz ten sam Kościół te prawo neguje. Wynika z tego, że albo „nie wie lewica, co czyni prawica” – w co raczej trudno jest uwierzyć –  albo neguje decyzje niezawisłego sądu, którego wyroki powinien przestrzegać czy mu się to podoba czy nie. Powiedziane jest „dura lex, sed lex”. Jakie prawo sobie stworzyliśmy takie mamy. I należy go przestrzegać w aktualnym stanie. Jeśli prawo jest złe należy je zmieniać, ale nie uwalnia nas to od jego przestrzegania.

Abstrahując od tego mamy najbardziej restrykcyjne prawo aborcyjne w Europie. Nie mnie oceniać czy to dobrze czy źle. Ale nazywać kogoś mordercą czy zabójcą z powodu tego, że ktoś domaga się  egzekwowania swoich praw nabytych jest raczej nie na miejscu.

Z rzadka wypowiadam się na takie tematy, gdyż uważam, że każdy sobie feruje wyroki. Czasami jednak należy powiedzieć co komu na sercu leży, gdy przekraczane są pewne granice.

dodajdo.com

Mąż – kochany meżczyzna ?

Ostatnio znalazłem przez przypadek ciekawy komentarz. Autorkę niżej wymienionego można znaleźć tutaj. Pozwoliłem sobie zacytować część z jej wypowiedzi i uraczyć komentarzem.

„(…) jestem typem pedantycznej pani domu, która uwielbia mieć wszystko we właściwym porządku, na właściwym miejscu i oczywiście sprzęty itp. zawsze muszą wrócić na przyporządkowane im miejsce. Poprosiłam męża o pomoc. Posprzątał jedną łazienkę, sypialnię, odkurzył wszędzie, wyniósł śmieci i pojechał na zakupy. (…) Tak sobie zaczęłam myśleć i doszłam do wniosku, że straszna ze mnie szczęściara. Dostaje od męża kwiaty. (co najmniej raz w miesiącu) Spędzamy ze sobą wolny czas uprawiając sporty (…), jeżdżąc na jedno lub dwudniowe wycieczki weekendowe, prowadząc długie rozmowy, odwiedzając przyjaciół i znajomych (… ), chodząc do kina i teatru, do ulubionych restauracji czy kawiarenek. Niestety jak to kobieta zawsze oczekuje czegoś więcej. Naprawdę staram się panować nad własnymi oczekiwaniami w stosunku do niego, ale wierzcie mi, czasem jest bardzo trudno. Mój mąż np: nie stara się majsterkować przy samochodzie i w domu. Zawsze oddaje samochód do mechanika twierdząc, że mechanik też musi zarobić, i murarz, i malarz również. (…)  Nie staram się już go zmienić, ale czasem pojawia się gdzieś głęboko taka myśl… żeby on był trochę inny. (…)”

A oto komentarz jednego z panów na powyższy post:

„Niestety ptaszek zamknięty na uwięzi, jest ptaszkiem który prędzej czy później odleci – ważne, aby facet czuł, że drzwiczki od klatki są otwarte, ale nie chciał z niej wyfrunąć. Myślę, że to gwarancja szczęśliwego związku.”

Dla wyjaśnienia przedstawię dlaczego powyższy tekst tak mnie zafrapował. Z moich skromnych doświadczeń wynika, że podejście tej pani nie jest przypadkiem odosobnionym. Czemu posiadając kochającego męża chciałaby, by był on inny. Opisana sytuacja dobitnie pokazuje, że jest ona w tym związku szczęśliwa. To po jaką cholerę szukać dziury w całym? Tylko po to, by zagrozić swojemu szczęściu – jak pokazuje przytoczony komentarz jednego z czytelników, z którym zgadzam się w pełnej rozciągłości?! Czemu Wy Kobiety będąc szczęśliwe, spełnione staracie się na siłę coś zmieniać zamiast cieszyć się tym co macie? Mężczyzna jest w stanie tylko częściowo zrozumieć taką potrzebę i będąc konfrontowanym nagminnie z taką sytuacją zacznie siebie pytać czy jest to wszystko tego warte. Jestem w pełni za tym, by dążyć cały czas do czegoś lepszego, bo taka jest natura ludzka. Z czego wynika to wasze ciągłe nienasycenie? Może mi to ktoś wyjaśni, bo pewnych rzeczy moim małym męskim rozumkiem nie jestem w stanie pojąć…

dodajdo.com

Mea culpa

Właśnie zauważyłem, że w tytule bloga był ordynarny błąd ortograficzny…po pół roku.  Idę posypać sobie głowę popiołem.

Z drugiej strony, albo ludzie nie zwrócili uwagi albo nie chciało im się o tym informować. Z czystej ciekawości postanowiłem zrobić sondę, która opcja jest bliższa prawdzie:

Aktualizacja: Jeśli uważasz, że brakuje tu jakiejś odpowiedzi to proszę dodać propozycję w komentarzach.

dodajdo.com

Blogi muszą się zmienić…

Właśnie przeczytałem ciekawy tekst Blogi muszą się zmienić. Z paroma tezami muszę się zgodzić. Blogowanie przegrywa z mikroblogami, gdyż ludzie wolą pisać krótko przedstawiając to, co mają aktualnie na myśli. Blogi muszą się zmienić – to prawda. Jest jednak też druga strona medalu, mianowicie mikroblogi również. Pozytywną rzeczą jest, że można na nich pisać używając jabbera jak przykładowo na blip.pl, ale ograniczają one pełną swobodę wypowiedzi. Dlatego nie mogę się zgodzić z tezą autora, że na blogi przegrywają z mikroblogami z powodu poczucia osamotnienia. Powodem raczej jest to, że nie wszystkie dostosowane są do aktualnych trendów, mają skomplikowane interfejsy itd.

Z moich obserwacji wynika, że blogi i mikroblogi będą się uzupełniały. Przy czym jednak blogi ulegną specjalizacji co ma już aktualnie miejsce.  Jednak z drugiej strony należy też zauważyć, że mikroblogi nie zawsze są najlepszą formą komunikacji jak pisze autor:

” Do czasu gdy pojawił się twitter, który to zmienił. Wg mnie największą wartością, którą wniósł twitter do blogowania to ludzie, którzy inspirują do aktywności.

Mogę szybko coś napisać bez silenia się na wstęp, rozwinięcie i zakończenie – i od razu dostaje głaska. Ktoś mi coś odpowie. Z kimś się pokłócę. Jestem wśród ludzi.”

Najlepiej odzwierciedla to aktualne szaleństwo i niechęć do śledzika na Naszej Klasie, gdzie masowo wyrażana jest dezaprobata dla takiej formy komunikacji.

dodajdo.com

Desperacja, rozwaga, szaleństwo czy reklama

Translate to ENGLISH

Ostatnio trafiłem na dosyć ciekawe wideo będące apelem matki do nieznanego ojca jej dziecka.

– Spotkaliśmy się, no i poszliśmy na drinka – mówi po angielsku aktorka Ditte Arnth Jorgensen. – To zawstydzające, ale niewiele więcej pamiętam. Nawet nie wiem z jakiego kraju pochodzisz… – przyznaje.

Następnie pojawiły się komentarze oburzonej prasy duńskiej i reprezentantów rządu w rodzaju: „To niezbyt dobra wizytówka naszego kraju”. Tak de facto ten komentarz nijak ma się do treści jej wypowiedzi. Takie rzeczy zdarzają się na całym świecie i nikt nie robi z tego tragedii. Najbardziej co mnie śmieszy to taka fałszywa pruderia ze strony polityków. Poznałem trochę Duńczyków i znam ich podejście do spraw damsko-męskich. Opisywane wideo jest tego sztandarowym przykładem. Są oni otwarci i jak to w protestanckim społeczeństwie bywa nazywają sprawy wprost i po imieniu. O tyle właśnie dziwi reakcja dzienników i klasy rządzącej próbującej przeinaczać fakty i udawać świętych.

Z drugiej strony chylę czoła odwadze kobiety, która nie boi się przyznać do wyskoku, ale również poważnie podchodzi do spraw wychowania dziecka (pomijając oczywiście rozwagę ów niewiasty w czasie poczynania potomka). Jej wypowiedź nie wydaje mi się ani nieszczera, ani szalona. Podchodzi w typowo duński sposób do rozwiązania problemu. Z jednej strony przyznaje, że świętą nie jest, a z drugiej pragmatycznie próbuje rozwiązać sytuacje. Uważa podobnie zresztą jak ja (Refundacja testów na ojcostwo), że zarówno ojciec jak i dziecko mają prawo się poznać.

Pozostaje mi życzyć jej owocnych poszukiwań…

Możesz go pobrać jako PDF.

dodajdo.com