Najlepszy przyjaciel człowieka

Idąc do pracy zobaczyłem tako oto scenkę: z bramy wybiegł szczeniak i zaczął głośnym szczekaniem wszem i wobec ogłaszać jaki to on ważny. Po czym podskakując wesoło pomknął w dół ulicy. Po chwili wyszła dostojnie pani wraz z dogiem angielskim, równie statecznie i pryncypialnie. W chwile za nią, jak kula z karabinu, wypadła z bramy 3-4 letnia dziewczyna podskakując i popiskując głośno.

Takie zestawienie młodości ze statecznością wywołało uśmiech na twarzy. Po chwili zacząłem się jednak zastanawiać czy zachowania przejmujemy od zwierząt czy wprost odwrotnie? A wy jak myślicie?

Reklamy

Europejski kryzys a oburzeni

Wczoraj w Wyborczej pojawił się ciekawy artykuł. Ludzie okupujący plac Puerta del Sol w Madrycie zostali pobici w starciach z policją. Nazywają siebie Ruchem Oburzonych. Czytając czemu ludzie protestują zacząłem się śmiać:

„protest wobec skutków kryzysu gospodarczego i egoizm banków i instytucji finansowych”

Są dwa aspekty tegoż protestu:
  • Tak zwany „egoizm” banków i instytucji finansowych
  • Kryzys gospodarczy
Odnosząc się do punktu pierwszego powstaje pytanie od kiedy firmy, bo tak trzeba te instytucje nazwać, nie są nastawione na zysk? Ja takiej sytuacji nie pamiętam. Inną kwestią jest krajowe uregulowanie rynku bankowego, za które odpowiada rząd i parlament.
Tym oto sposobem przechodzimy do punktu drugiego nazywanego kryzysem gospodarczym. W tym momencie trzeba się zastanowić czemu właśnie w kilku krajach południa kryzys jest najpoważniejszy:
  1. Hiszpania – od 2004 roku partią rządzącą jest parta socjalistyczna kierowana przez José Luis Rodríguez Zapatero. System socjalny jest bardzo rozbudowany, powiedziałbym nawet rozdmuchany do wielkich rozmiarów.
  2. Portugaliaod rewolucji goździków tj. od 1974 roku rządzoną przez socjalistów. Od 2009 pod przewodnictwem José Sócrates’a. System socjalny jest zbliżony do hiszpańskiego.
  3. Grecja – od 2009 roku partią rządzącą jest parta socjalistyczna kierowana przez Jeorios Andreas Papandreu. Główne przychody do budżetu czerpane są z turystyki. Bardzo rozbudowany jest system socjalny.

Patrząc na taki rozkład rządów ciekawi mnie czemu ludzie złoszczą się na samych siebie. Wybierając socjalistów wybrali zarazem dużą ochronę finansową ze strony państwa, a teraz przeciwko tej ochronie występują.

PJN a sondaże

Ciekawe czemu ludzie mają tendencje do spisywania na straty rzeczy, bądź ludzi jeszcze przed zakończeniem. Podobnie poczyniła marzatela w swoim wpisie Koniec PJN?. Nie była w tej opinii osamotniona. Jej opinię podzielili komentatorzy.

Może warto się zastanowić – dlaczego im nie wyszło? Czy nasza scena polityczna jest już tak bardzo zabetonowana, że nic nie jest w stanie jej ruszyć? Tak naprawdę to projekt PJN wydawał się sensownie wymyślony, politycy znani i lubiani. Czyżby były to jednak skutki wcześniej działalności w PiS? Wyborcy zapamiętali bezgraniczne oddanie prezesowi Kaczyńskiemu i wpłynęło to na ich wiarygodność? Szczególnie jaskrawo widać to na przykładzie Elżbiety Jakubiak, której żadna partia nie chce mieć na swoich listach i przytuli ją w końcu PSL?

Jak pokazało kilka lat temu LPR i Samoobrona wiara w sondaże może być zgubna. Może nie należy wygłaszać pewnych opinii przed faktycznymi wyborami, gdyż marginalizacja przeciwników politycznych jest typowym elementem kampanii wyborczej. Tak dzieje się również teraz.

Analizując szybko przyszłe możliwe koalicje powyborcze wyłania się następujący obraz:

1. PO – PSL: patrząc na aktualną sytuację skończyłaby się katastrofą dla społeczeństwa przez brak podatku liniowego, likwidacji KRUS-u i innych potrzebnych reform oraz ochronę niewydajnego rolnictwa.

2. PIS – ktokolwiek: już dawno zobaczyliśmy, że ta partia nie ma żadnych zdolności koalicyjnych. Osamotniony zwycięski PiS będzie blokowany przez pozostałe partie w Sejmie.

3. PO – SLD: dla wielu taka koalicja byłaby (nie)możliwa. Patrząc jednak na obecne postulaty lewicy może być nie do przełknięcia dla społeczeństwa. Aż tak postępowi to Polacy nie są.

4. SLD – PJN: raczej nierealna.

5. PO – PIS: zupełnie nierealna.

6. PO – PJN: to taki PO – PIS bis. Czyli to, na co spora grupa społeczeństwa miała nadzieje w 2005 roku. Gdyby się udała mielibyśmy realną szansę na tak potrzebną modernizację kraju.

Jeśli coś pominąłem to proszę mnie poprawić.

Jak wynika z powyższego zestawienia, jakkolwiek subiektywnego, jedynie opcja numer 6 daje nam jakieś szanse na rozwój, a bez tego długo nie da się utrzymać nad powierzchnią wody i podzielimy los Hiszpanii czy Grecji.

My chcemy pracować

Rozbawił, a zarazem dał mi do myślenia list pani Małgorzaty Świątoniowskiej do redakcji Newsweeka. Został on opublikowany w numerze 13/2011. Jest on krótki i przytoczę go tu  całości:

Rozzłościł mnie felieton pana Janusza A. Majcherka. Należę do grupy młodych absolwentów studiów magisterskich. Z mojego doświadczenia i obserwacji znajomych wynika, że to wcale nie „mentalno-kulturowa niechęć do pracy i skłonność do unikania jej” powoduje tak małą produktywność młodych ludzi. To raczej brak możliwości znalezienia satysfakcjonującego, sensownego  i przede wszystkim dobrze płatnego zajęcia. („Do roboty!”, „Newsweek” 12/2011).

Pierwsze wrażenie, może mylne, jakie odniosłem to prawdopodobieństwo, że pani Małgorzata zasila szeregi bezrobotnych absolwentów. Skąd taka myśl? Ano wnioskując z podejścia ww magister do pracy. Ktoś, kto przepracował kilka lat wie już, że praca nie musi być ani satysfakcjonująca, ani sensowna, ani tym bardziej dobrze płatna. Po prostu musi być.

Pracujemy przede wszystkim dla pieniędzy. Jeśli ktoś twierdzi inaczej to musi mieć ich pod dostatkiem. W tym wypadku może ona być wykonywana dla satysfakcji.

Odnośnie tego, by praca była dobrze płatna to niestety trzeba stwierdzić, że aktualny system edukacyjny kształci osoby nieprzygotowane do rynku pracy. Skąd absolwenci biorą mrzonki, że pierwsza praca będzie dobrze płatna? Potencjalny pracodawca nie wie o danej osobie nic. Podejmuje ryzyko sprawdzenia możliwości kandydata. W związku z tym jak może dobrze za nią płacić? Dla mnie to nielogiczne. Dla pracodawcy również. A skąd się bierze takie założenie absolwentów? Może rację ma autor felietonu wymieniony w cytacie? A co Wy o tym sądzicie?

Zajmijcie się reformami

Właśnie przeczytałem w gazecie, że prezydent Komorowski chce debat o reformach jeszcze przed wyborami. Planuje mianowicie 6 debat o zmianach w emeryturach. Bardzo mi się podoba powyższy pomysł. Szczególnie koncentrowanie się na dwóch zagadnieniach: jak zapewnić Polakom godziwą emeryturę oraz na wiarygodności systemu emerytalnego oraz instytucji, które nimi zarządzają. Tak stwierdziła prezydencka minister Irena Wóycicka. Szczególnie jeśli chodzi o to, by wydłużać wiek emerytalny. Przy okazji wydłużenia wieku emerytalnego, do powiedzmy 70 lat, postulowałbym zakazanie pracy na emeryturze. Takie rozwiązanie miałoby przynajmniej kilka zalet:

  1. Zwiększyłoby emerytury dla osób kończących pracę.
  2. Zmniejszyło obciążenie systemu emerytalnego, a co za tym idzie obciążenia składkowe dla osób aktywnych zawodowo.
  3. Zakaz pracy na emeryturze powodowałby uniknięcie sytuacji, gdy pani Zosia, czy pan Staś blokują miejsce pracy dla osób młodych na początku swojej kariery zawodowej.
  4. Zmniejszyłyby się podatki gdyż państwo otrzymywałoby większe wpłaty z racji wydłużenia czasu pracy.
  5. Zmniejszyłoby się obciążenie służby zdrowia, gdyż dłuższa aktywność zawodowa wpływałaby na polepszenie stanu zdrowia (z wyjątkiem kilku, czy kilkunastu zawodów)

W związku z powyższą argumentacją postuluje, by jak najszybciej zająć się reformami istotnymi dla całego społeczeństwa oraz przyszłych pokoleń!

Cipkomat prawdę ci powie

Ostatnio przeczytałem bardzo ciekawy artykuł. Jak można się domyśleć sprawa nie toczy się w Polsce, a w Danii.

Artykuł zaczyna się od słów:
Bez względu na to, jak wyglądasz na dole, jesteś normalna!

O co chodzi?

Cipkomat (dun. kussomaten), dzieło studentek kopenhaskiej Akademii Designu. Kabina kryje kuchenne krzesło z wyciętym siedziskiem. Między nogami krzesła stoi pudełko z trzema reflektorkami skierowanymi w górę i ukrytym aparatem fotograficznym. Kobieta zamyka się w kabinie, zdejmuje majtki, siada na podświetlonym tronie, przyciska wiszący na ścianie guzik, ten wyzwala migawkę. Pstryk – i zdjęcie cipki gotowe.

Już sobie wyobrażam co by się stało w naszym kraju przy takim pomyśle. Od razu nazwaliby to pornografią, zakony Radia Maryja i PiS-u żądałyby drakońskich kar dla pomysłodawców i jeszcze większych dla kobiet odważnych na tyle, by sobie takie zdjęcia zrobić. Pokazuje to brak naszej tolerancji wobec innych.

Z drugiej strony przewrotnie chciałbym, by taki cipkomat u nas powstał. Skłoniłoby to może kilka osób do zastanowienia się nad swoimi poglądami, co samo w sobie byłoby sukcesem.

Kaczyński musi odejść!

Przypominając popularne kiedyś hasło Balcerowicz musi odejść proponuje uaktualnić powyższe hasło do poniższej formy:

Kaczyński musi odejść!

Z polskiej polityki. A oto lista powodów dlaczego tak powinno się stać i co na tym zyskamy:

  1. Społeczeństwo przestanie wreszcie być dzielone na „wykształciuchów” tj. tych gorszych (pomijając fakt, że Jarosław sam jest doktorem nauk prawnych) i resztę.
  2. Skończy się wykorzystywanie tragedii smoleńskiej dla doraźnych celów politycznych.
  3. Skończy się dzielenie społeczeństwa na tzw. patriotów, czyli osób o poglądach zgodnych ze zdaniem prezesa, a oskarżaniem innych o sprzedawanie Polski.
  4. Przestanie interesować media kogo dziś prezes oskarży, lub kto go i o co oskarża.
  5. Będzie wreszcie szansa na powstanie konstruktywnej opozycji.
  6. Zaczniemy wreszcie mówić o sprawach ważnych dla nas wszystkich, o których pisałem wcześniej między innymi takich jak:
  • Reforma emerytalna
  • Reforma służby zdrowia
  • Likwidacji KRUS-u
  • Podatek liniowy
  • Jednomandatowe okręgach wyborczych

Mówiąc krótko…zaczniemy wracać do normalności. Niektórzy powiedzą, że to tylko płonne nadzieje, ale należy pamiętać o tym: nadzieja umiera ostatnia.

Debata o OFE: Rostkowski vs. Balcerowicz

Przysłuchiwałem się ostatnio debacie ministra Rostkowskiego i profesora Balcerowicza w sprawie OFE i reformy systemu emerytalnego. Odniosłem wrażenie, że członek rządu nie przedstawił jasno swych argumentów tylko starał się mówić tak, by nic konkretnego nie powiedzieć, a przy tym skrytykować reformę wprowadzoną przez Balcerowicza w czasach, gdy ten uczestniczył w sprawowaniu władzy. Przy okazji przeczytałem również różne komentarze internautów. Najważniejsze stwierdzenia zamieszczam poniżej:

Dlaczego składki do OFE, a właściwie jakim prawem, są uznawane za wydatki państwa? Te pieniądze są przecież własnością obywateli i jeżeli ju, to są ich wydatkiem. Przy tej okazji ich właściciele powinni zadecydować gdzie chcą je umieścić. Nie mówię tu o propozycji wyboru między ZUSem, a ZUSem i OFE, ale ZUSem LUB OFE. Wtedy sami byśmy, jako obywatele, mogli podjąć odpowiedzialną decyzję o wielkości naszych emerytur, przez decyzję o wyborze właściwego wyboru. Przy okazji chciałbym się zgodzić, że dobrym pomysłem jest uwolnienie OFE w kwestii wyboru decyzji inwestycyjnych. Te pieniądze przecież nie giną, ale krążą na naszym rynku w takiej, czy innej formie i część z nich wraca do budżetu państwa jako np. podatki. To właśnie mogłoby napędzić gospodarke. Nieinflacyjne napompowanie gospodarki pieniędzmi.

Jak dla mnie każdy powinien pracować na swoją emeryturę, a nie zrzucać się na emerytury wszystkich. Czasy „urowniałki” minęły. Dlatego też w pełni zgadzam się z powyższym stwierdzeniem.

Balcerowicz: To, jaką będzie się miało emeryturę zależy od tego, w jakim wieku się przejdzie na emeryturę.

Tadeusz Mosz apeluje: Powiedzcie Polakom ile będą wynosiły ich emerytury!

Dokładnie. Zanim zaczniemy mówić o jakichś zmianach systemu emerytalnego proszę przedstawić każdemu z Polaków nim objętym wyliczenie, które jasno powie, który wariant jest bardziej korzystny dla danej osoby. Podobne, choć nie tak szczegółowe wyliczenia, muszą być dokonywane przez któreś ministerstwo lub ministerstwa. Reforma powinna być systemowa, a nie tymczasowa, by załatać rosnący dług publiczny i uniknąć konstytucyjnego musu reformy finansów publicznych w roku wyborczym.

Balcerowicz: w ZUS-ie nie ma żadnych gromadzonych pieniędzy. Tylko w OFE się inwestuje.

Balcerowicz: Dlaczego rząd ogłasza za najbardziej bezsensowny wydatek to ludzkie oszczędności? Dlaczego rząd nie patrzy na o wiele większe wydatki – na biurokrację. dlaczego to jest OK? Dlaczego nie spojrzeć na te wielkie wydatki związane z przywilejami górniczymi. To jest kilkadziesiąt miliardów. Dlaczego rząd nie mówi o KRUSie?

No właśnie? Dlaczego? Odpowiedzcie sobie sami.

Wyrok Trybunału a KRUS

Marzatela przypomniała pomijany wyrok Trybunału Konstytucyjnego:

Trzy lata temu ówczesny Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski skierował do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie zasad finansowania składek zdrowotnych rolników z budżetu państwa. W październiku ubiegłego roku TK uznał to za sprzeczne z konstytucją i jednocześnie dał rządowi 15 miesięcy na zmianę przepisów. Oznacza to, że jeżeli nic się nie będzie działo – od dnia 27 stycznia 2012 roku państwo przestaje finansować ubezpieczenie zdrowotne wszystkich (niezależnie od dochodów) rolników i członków ich rodzin pozostających w ich gospodarstwach domowych.

Ciekawym aspektem jest to, że to dopiero początek batalii. Jak dla mnie KRUS powinno się zlikwidować i wszystkich rolników wciągnąć do ZUS-u. Producentów żywności na skalę przemysłową trzeba potraktować jak przedsiębiorstwa i tak samo opodatkować.

Podejrzewam, że po tym komentarzu odezwą się słowa oburzenia, że to pomijanie potrzeb zwykłych rolników. Nie dla mnie. Rolnikiem nikt być NIE MUSI! Jeśli ktoś uprawia rolę na własne potrzeby, to niech sobie uprawia. Ale jakim prawem ma on być inaczej traktowany niż zwykły, pracujący obywatel, który 33% swojej wypłaty musi oddać w podatkach? Gdzie konstytucyjna sprawiedliwość społeczna?

W rzeczywistości większość tzw. „rolników” pracuje na czarno w innych zawodach i z uprawą roli niewiele ma wspólnego. Jeśli już wybiera rolnictwo, to niech czyni to odpowiedzialnie.

Pudelek kąsa Tuska, czyli folklor polityczny

Właśnie przeczytałem ciekawy artykuł w Newsweeku. Autor przedstawia w nim kilka tez, które są zmorą naszej krajowej polityki:

Czy gdziekolwiek poza Polską tygodniami komentuje się wyborcze preferencje gwiazd i gwiazdeczek? Kogo to obchodzi? Czy celebryci gdzieś poza Polską biorą udział w krucjatach przeciw jednej czy drugiej partii? A nawet jeśli się to z rzadka zdarza (jak w USA pod koniec drugiej kadencji George’a W. Busha), to dla równowagi poważnym debatowaniem zajmują się tak zwani liderzy opinii: publicyści, naukowcy, autorytety z różnych dziedzin. Na szczęście u nas jest inaczej, co ułatwia życie satyrykom i felietonistom. Dla kraju byłoby jednak lepiej, gdyby jacyś liderzy opinii w Polsce byli. Ale na to się nie zanosi.

Wspólnym wysiłkiem mediów i elit intelektualnych udało się w ostatnich 20 latach zdemolować dyskurs publiczny. Jak może być zresztą inaczej, skoro wielcy artyści, tacy jak Andrzej Wajda, czy wybitni humaniści, jak prof. Marcin Król, zamiast argumentów wolą inwektywy pod adresem ludzi, z których poglądami się nie zgadzają, a wpływowe gazety i stacje telewizyjne angażują się w propagandę, zamiast ważyć racje. Skończy się to w łatwy do przewidzenia sposób.

Niestety powyższe twierdzenie jest nie tylko prawdziwe, ale i smutne. Panuje u nas folklor polityczny, a nie polityka z prawdziwego zdarzenia.

Kogo tak naprawdę obchodzi co powiedział dzisiaj Kaczyński, czy z czego PiS zrobi aferę (patrz katastrofa Smoleńska)? Gdzie jest publiczna dyskusja o sprawach ważnych dla całego społeczeństwa jak OFE, ZUS, KRUS, oświata czy służba zdrowia? Te tematy są dla nas wszystkich istotne. Pomijalne jest czy dany polityk obraził innego i co ten drugi mu na to odpowiedział.

Nie pozostało już wielu wybitnych obywateli pokroju prof. Geremka, prof. Bartoszewskiego, którzy swoim życiem i postawą pokazują jacy powinni być politycy, czy też mężowie stanu i jakie wzorce należy naśladować. Dzisiaj ważne jest, który celebryta kogo popiera, bądź nie. Smutne i tragiczne, tak po prostu.

Dlatego na koniec pozostawiam przewrotną tezę pana Mariusza Cieślika: przeciw Platformie będzie cały Pudelek.pl. Bo tym niestety stała się polska polityka, takim właśnie bulwarowym pudelkiem.