Jak działają Mężczyźni

Ostatnio Korniczek raczyła oświecić Popiołka w kwestii, jak to ładnie ujęła, sposobu działania mężczyzn.

UWAGA! Teraz nastąpi wyjaśnienie dla informatyków. Resztę czytelników proszę o zgłębienie fachowych wyrażeń 🙂

Sposób działania mężczyzny by Korniczek:

  1. Mężczyznom często włącza się koprocesor.
  2. Podczas pracy koprocesora następuje minimalne zużycie pamięci oraz włącza się podprogram awaryjny.
  3. Program awaryjny składa się z dwóch mini-programów:

Oddychaj!

– Ruszaj!

Tu nastąpił koniec instrukcji obsługi.

Po takim dictum Popiołkowi opadła kopara i do tej pory są jakieś luzy na zawiasach…

Reklamy

Mordowanie Kaczyńskiego

Pod takim oto tytułem ukazał się artykuł pani Katarzyny Kozłowskiej w „Dzienniku Zachodnim”. Autorka przedstawia w nim kilka ciekawych tez.

Przymuszamy go (Jarosława Kaczyńskiego) do politycznej śmierci za karę, że sam do grobu złożyć się nie da. Po wyborach najpierw zarzuciliśmy mu, że śmiał wrócić retorycznie do kwestii smoleńskiej.

Otóż tu pani się myli. Nikt nikogo nie przymusza i nie nakłania. Prezes PiS sam składa się do politycznego grobu usuwając współpracowników mających inną opinię niż on. W większości są to osoby odpowiedzialne za jego sukces (bo tak trzeba nazwać prawie 50%-owe poparcie) w wyborach prezydenckich.

Łuczewski za francuskim antropologiem René Girardem pisał o pewnym rytuale występującym u pierwotnych kultur – o przeobrażeniu symbolu zła w symbol świętości. Rytuał ten miał daną kulturę konstytuować. Podążając tym tropem, twierdził Łuczewski, że „w Smoleńsku byliśmy świadkami mordu założycielskiego”, w ramach którego życie stracił ktoś przez nas wyszydzany, kto nagle odzyskał chwałę – Lech Kaczyński. (…). „Kłopot polega na tym, że nie wiemy, jaka wspólnota zostanie na nim ufundowana” – dodał.

Nic dodać nic ująć.

Otóż Jarosław Kaczyński ma prawo i do pytań, i do swojej żałoby (gdziekolwiek miałaby się odzywać). Muszę zgodzić się z posłem Girzyńskim, który dziś w wywiadzie na stronie 5. piętnuje wykorzystywanie „osobistych i ciężkich doświadczeń, które spotkały premiera Kaczyńskiego”. W sprawie krzyża rozliczajmy władze stolicy. W sprawie programu politycznego rozliczajmy PiS (partia ta liczy ok. 22 tys. myślących – jak mniemam – członków). I odczepmy się od Kaczyńskiego.

Owszem, Jarosław ma prawo i do pytań oraz żałoby. Natomiast nie ma prawa do robienia farsy ze śmierci Prezydenta Polski (oskarżając wszystkich wokół o jej spowodowanie) i wykorzystywania jej do celów politycznych. W celu wyjaśnienia odpowiedzialności za katastrofę smoleńską należałoby się wstrzymać do zakończenia śledztwa prokuratorskiego, a następnie kogoś obwiniać. Należy również pamiętać, że w tej katastrofie zginęło 96 osób, a nie tylko jedna. Jakoś reszta prominentnych (jakby nie było) rodzin potrafi żałobę przeżywać z godnością i pamięcią o zmarłych. Nie pcha się do mediów, by wszem i wobec oświadczyć jak bardzo to oni cierpią. Jarosław powinien przeżywać żałobę jako osoba prywatna. Gdy robi to jako polityk to jako taki powinien być oceniany.

Odnośnie krzyża to władze stolicy nie mają nic do tego, gdyż stoi on na terenie Kancelarii Prezydenta i to ona ma podjąć odpowiednie kroki.

Odnośnie zarzutu czepiania się prezesa PiS. Nikt się go nie czepia. Jarosław uprawia politykę śmiercią swojego brata i z takiej polityki jest rozliczany. Nikt nie uzurpuje sobie prawa do zabronienia mu przeżywania żałoby.

Prawda boli panie prezesie

Pamiętam taką oto anegdotkę opowiadaną przed maturami. Temat pracy maturalnej z języka polskiego miała brzmieć: „Czym jest odwaga? – rozprawka na temat”. Po czym jeden z licealistów wziął kartkę, podpisał się i napisał tylko jedno zdanie „To jest odwaga” po czym oddał ją komisji i wyszedł. Dostał za tę pracę ocenę celującą – podobno.
Czy powyższa anegdotka jest prawdziwa  – nie wiem.

Prawdziwa natomiast jest cywilna odwaga jaką pokazała pani Henryka Krzywonos na jubileuszowym zjeździe „Solidarności” i powiedziała prezesowi Kaczyńskiemu oraz innym zebranym to, co większość osób myśli. Chylę czoła, że przynajmniej jedna osoba zachowała ideały „Solidarności”. Całą wypowiedź pani Krzywonos można znaleźć poniżej:

Jak Popiołek chciał zostać wilkiem

Pewnego pięknego dnia, gdy pani Kornik wraz z Popiołkiem wybierali się na wakacje zdarzyła się taka oto sytuacja:

W czasie podróży Popiołek zauważył duży, przydrożny baner reklamowy nocnego klubu o wdzięcznej nazwie „Czerwony Kapturek” z sugestywnie wyglądającą niewiastą.

– Chciałbym być wilkiem – mruknął rozmarzony.

Gdy tak marzył sobie padła cięta riposta Korniczka:

– A ja zostanę myśliwym!!!

Cóż, reakcji Popiołka chyba nie trzeba opisywać…