O wsi co Warszawą zwie się

W naszym pięknym kraju jest sobie taka wieś, która powinna być stolicą. Jednak, jak to często bywa, to tylko złudne pozory. Warszawa – bo o niej mowa – dla przeciętnego Europejczyka przybywającego po raz pierwszy do Polski okazuje się „bramą” i pierwszym odwiedzanym miastem. Gdy planuje dalszą podróż czy to do Poznania, Krakowa, bądź Gdańska udaje się na tzw. transfer, by polecieć dalej do miasta docelowego. Jakaż go tu spotyka niespodzianka, gdy okazuje się, że inaczej niż na wszystkich innych europejskich musi ponownie przejść przez kontrolę bagażu. Każda butelka wody, czy batonik musi zostać wyrzucony. I to w stolicy państwa uważającego się za europejskie. Geograficznie może, ale pod wieloma innymi względami niestety jesteśmy zaściankiem.

Przechodząc przez transfer na Okęciu musiałem nieraz wysłuchiwać komentarzy cudzoziemców odnośnie dziwnej organizacji w strefie Schengen. Nie były to pochlebne komentarze i niestety były one zasadne. Będąc Polakiem czuję się zawstydzony i zażenowany za „wizytówkę” Polski.

Może kiedyś doczekamy się prawdziwie europejskich standardów.

Ale o czym tu gadać z księdzem?

Właśnie przeczytałem ciekawy artykuł w Gazecie Wyborczej pod tym właśnie tytułem. Kilka tekstów rozbawiło mnie więc postanowiłem zestawić ze sobą cytaty: K – strona kościelna, P – parafianie.Miłej lektury.

K: Kto by chciał, żeby mu odbierać spokój? – dodaje ks. dr Piotr Matysek, szef wydziału katechetycznego opolskiej kurii. – Nie otwierają, by im ksiądz nie marudził, że żyją w konkubinatach. Wydaje im się, że mają problem z Kościołem, a tymczasem mają problem ze sobą. Kapłan jest od tego, by ich napomnieć .

P: – Dość mam pytań obcego człowieka o moje prywatne sprawy. W dziesięć minut mam mu opowiedzieć o swoim życiu, nie wiedząc niczego o nim. Może gdyby ksiądz przyszedł naprawdę się czegoś dowiedzieć, a nie tylko odfajkować w statystykach, tobym z nim pogadała. Ale z drugiej strony o czym?
Co mógłby mi powiedzieć, skoro nie ma pojęcia o codziennym życiu kobiety, która ma dzieci i pracuje?

K: – Dlatego tłumaczenie, że się nie przyjmuje kolędy, bo trzeba dać kopertę, nie jest u nas argumentem. W Opolu nie ma takiej presji. Kolęda ma być spotkaniem pełnym życzliwości, a koperta krępuje jedną i drugą stronę.

P: (…) za jeden z głównych powodów nieprzyjmowania kolędy podają kopertę. Oburzają się, że ksiądz w dziesięć minut zarabia 50 zł.

Wszyscy wiemy jak jest na kolędzie. Nie raz słyszałem w kościele, że pani X dała tyle, a pan Y tyle. Jak widać z powyższego zestawienia wizja parafian i księży jest rozbieżna. Kto ma rację oceńcie sami.

What to do if you’ve missed a week? or month?

This topic is from Daily Post.

@BoltClock stated on Twiter:

Would love if @postaday had any ideas on how to get back to blogging if I missed an entire month because of a depressive episode in my life.

I’ve started to ask myself: is it really something bad? is blogging a must or shall it be fun?

It seems to some it’s a must. I know it’s addictive, but I see it as purely fun. If it will start becoming a must I’ve had to stop at once. Blogging is just a way to tell people what’s important in your life, what concerns you. If I do not have anything important to say for a week or month so be it.

Zniesienie celibatu w Kościele

W Gazecie Wyborczej pojawił się komentarz na temat apelu niemieckich teologów dotyczących zniesienia celibatu wśród księży. Myślę, że mój komentarz jest zbędny jeśli przytoczę cytat, który w pełni odzwierciedla moje podejście do tematu:

„Kościół potrzebuje żonatych księży oraz kobiet by przewodzili wiernym, nie powinien także odrzucać tych, którzy obdarowują się miłością, wiernością i opieką w ramach związków partnerskich osób tej samej płci, lub tych rozwiedzionych, którzy zdecydowali się na odpowiedzialne życie w nowym małżeństwie”.

Unia milczy o Egipcie

Właśnie przeczytałem o postawie Unii Europejskiej. Niestety nie ma się czym chwalić. Gdy W Egipcie wrze i miliony ludzi żądają demokracji i o nią walczą z agentami bezpieki, UE milczy.

Gdzie jesteś Unio Europejska? Przecież stworzyłaś nawet specjalny organizm, Unię dla Morza Śródziemnego, do kształtowania polityki sąsiedztwa z krajami basenu Morza Sródziemnego, którą praktycznie rządzi Francja.

Czy nie pora, by UE jasno, dobitnie i wyraźnie powiedziała, że wspiera demokratyczne aspiracje nie tylko tunezyjskiego, ale i egipskiego społeczeństwa? Przecież obywatele tych państw, nasi unijni sąsiedzi z południa, pokazują, że istnieje alternatywa polityczna wobec odwiecznego w tym rejonie dylematu kogo poprzeć, z kim układać swoje relacje: cywilnym rządem despotycznym czy religijnym rządem despotycznym. Tą wyłaniającą się alternatywą staje się świecka demokracja, jaką już stara się budować Tunezja, a która wykuwa się, być może właśnie w tej chwili w cierpieniu i krwawym boju, w Egipcie. Egoistyczne zachowanie Mubaraka popychającego swych zwolenników ku wojnie domowej może oddalić tę perspektywę.

UE powinna zdecydowanie pokazać swym, naszym, arabskim partnerom, że stoi murem przy nowej Tunezji i że każda próba destabilizacji -przez Kadafiego, czy kogokolwiek innego- wykluwającego się systemu demokratycznego drastycznie pogorszy z nią relacje. UE musi też pokazać, że wspiera anty-mubarakowską koalicję, taką jaka ona jest- od liberałów, demokratów, poprzez lewicę aż do Braci Muzułmanów. I lepiej nie kręcić nosem, że nam to nie odpowiada, chcielibyśmy kogoś innego, albo wybrzydzać, że w opozycji egipskiej nie ma wystarczająco znanych i przygotowanych przywódców. Wałęsa, Geremek, Mazowiecki też kiedyś byli nieznani. UE winna otwarcie przekonywać swych inwestorów, banki i biznes, że demokracja w krajach arabskich, podobnie, jak w innych, jest korzystna dla biznesu i wspierać współpracę z nimi.

I wreszcie, UE, czyli nasi przedstawiciele w unijnych władzach powinni również nam, własnym społeczeństwom pokazać za kim się opowiadają i dlaczego. Jakich wartości i celów chcą w naszym imieniu bronić. Dla dobra całej ludzkiej rodziny.

Powyższe cytaty  z Gazety Wyborczej określają moją postawę wobec bezsilności UE, jej braku motywacji i odwagi. Może skłonią kogoś do rozpoczęcia dyskusji o pozycji Polski w Uni i wspólnoty w świecie. A może to tylko mrzonki.  Zobaczymy.