Refundacja testów na ojcostwo

Translate to ENGLISH

Ostatnio znalazłem ciekawy tekst na sieci Refundacja testów na ojcostwo. Pozwoliłem skopiować sobie poniżej wybrane cytaty, z którymi się zgadzam:

1.

„Kiedy rozmawia się z kobietami na temat testów na ojcostwo, wybuchają one furią… Od razu biorą je za metodę na sprawdzanie lojalności partnerki. Zarazem zabawne jak i przerażające jest obserwowanie tej furii, bo co by się tym paniom stało, gdyby mężczyźni wiedzieli, czy są ojcami ich dzieci, zamiast wierzyli, że nimi są? Kobiety pytają, „z jakiej racji badać coś wobec czego nie ma podejrzeń”. Jest to zupełne odwrócenie kwestii (głodnemu chleb na myśli…), bo w testowaniu pokrewieństwa nie chodzi o znajdowanie niewiernej żony (kobiety zawsze myślą, że w całym świecie zawsze chodzi tylko o nie) ani o udowodnienie, że nie jest się ojcem dziecka, ale o udowodnienie danej osobie, że tym ojcem dziecka właśnie jest.

I to właśnie różni refundację testów na ojcostwo od chociażby refundacji in vitro. Państwo ze swojej mocy nadaje pewne prawa i pewne obowiązki, bardzo szerokie i uciążliwe obowiązki, na rodziców, w tym na ojców, powinno więc potrafić udowodnić, kto w danym wypadku ojcem jest.”

2.

„Czy zdrada małżeńska jest obłożona jakimikolwiek sankcjami? Tak, …ale w Arabii Saudyjskiej. A u nas, choćby sankcjami finansowymi? Oczywiście nie. Nie ma więc podstaw by podejrzewać, że coś przymusza małżonków, w tym wypadku żonę, do sypiania tylko z mężem.

A czy z drugiej strony ma ona obowiązek (abstrahując od tego, czy jego łamanie byłoby sankcjonowane karnie) sypiać z mężem? Ma, …ale w Afganistanie i północnych stanach Pakistanu. A w Polsce? Oczywiście nie. Nie ma więc podstaw by przypuszczać, że obowiązek skłania żonę do uprawiania stosunków seksualnych ze swoim mężem.”

3.

„Może fakty? Może pomimo braku jawnych (formalnych) powodów kobiety z jakichś względów dzieci mają zazwyczaj ze swoimi mężami?
Tak faktycznie jest, tzn. kobiety zazwyczaj (podkreślam: zazwyczaj) mają dzieci ze swoimi mężami. Na zachodzie odsetek dzieci przypisanych mężczyznom nie będącym ich ojcami wynosi 15-20%. W kiepskich dzielnicach państw zachodnich jest to aż 30%. W Polsce „tylko” 5-10%.”

4.

„(…) istotą była bowiem norma moralna i prawna głosząca, że jeżeli ktoś decyduje się na podjęcie wobec kogoś innego działań (posiadających daleko idące konsekwencje), to powinien udowodnić, że ma do podjęcia tych działań prawo, a nie jedynie posiadanie przez siebie takiego prawa domniemywać. Państwo powinno móc udowodnić, że ma prawo na danego człowieka nałożyć dane obowiązki niezależnie, czy będzie to odsiadywanie kary czy będą to obowiązki rodzicielskie.”

5.

„Postuluję więc, żeby państwo, w czasach upadku instytucji małżeństwa, nie trzymało się archaicznych zasad, głoszących, że ojcem dziecka kobiety jest zawsze jej mąż, tylko postarało się dowodzić tego, co zakłada w prowadzonych przez siebie sprawach, których wyniki zaważają na całym życiu olbrzymiej rzeczy ludzi.”

6.

„(…) Jest jednak jeszcze jeden powód, dla którego przeprowadzanie testów na ojcostwo powinno być standardem. Tym powodem jest prawo dzieci do bycia wychowywanymi przez własnych ojców. A my wszyscy mamy obowiązek dzieciom z tych wszystkich rodzin, w których za sprawą oszustwa tak się nie dzieje, pomóc ich odnaleźć.”

7.

„Nie, nie jestem twardogłowym, któremu marzy się powrót do starych dobrych czasów, wręcz przeciwnie, dążę do zmian systemu, w którym kobiety mają patriarchalne i postępowe przywileje a mężczyźni patriarchalne i postępowe obowiązki.

Nie, nie jestem gejem ani nie skrzywdziły mnie kobiety, gdyby tak było, musiałbym się dowartościowywać takim właśnie przytykami wobec innych mężczyzn. Trzeba mieć dobrze ułożone stosunki z kobietami, aby móc mówić im o swoich prawach. Panie, które chciałyby wywrzeć na mnie presję ocenami mojej przydatności dla kobiet, proszę, oszczędźcie sobie wstydu.

Nie, nie jestem mizoginem. Słowa pałki na oponentów typu „homofon” nie robią na mnie wrażenia. Mam dziewczynę, większość moich przyjaciół to kobiety. Kobiecością się nie brzydzę, kocham ją. Lecz przeciw niesprawiedliwości protestuję.

Antyfeminista. Feministko, poznaj mnie, zanim to stwierdzisz. Bo na razie to ty jesteś z miejsca uprzedzona wobec maskulizmu.
Kto chce tracić czas na obelgi, wolna droga, to nie mój czas tylko wasz.”

Lepiej sam bym tego w słowa nie ujął. Dlatego też pozostawiłem je w formie przedstawionej przez autora wstrzymując się z komentarzami. Komentarzem samym w sobie są przytoczone powyżej słowa. Powtórzę tylko za nim:

Zmieńmy więc takie prawo!

Możesz go pobrać jako PDF.

dodajdo.com