Wszystkie kraje mają jakieś problemy, czy to społeczne, ekonomiczne, czy też etyczno-moralne. Jednak artykuł w dzienniku „Polska” lekko mnie zaszokował. Kobiety w Malawi – państewku w południowo-wschodniej Afryce – domagają się prawa do noszenia spodni!
W tym głęboko konserwatywnym kraju za dyktatury Hastingsa Kamuzu Bandy, do 1994 roku, kobiety miały zakaz noszenia spodni i krótkich spódnic, a mężczyźni – długich włosów.
Po przeczytaniu powyższego tekstu wszystkie problemy ekonomiczne świata, wojny, sytuacja kobiet w islamie itd. schodzą na dalszy plan. Tak mało istotny, wydawać by się mogło, problem urasta tu do rangi konfliktu narodowego. Wyobraźmy sobie na chwilę, co by się stało gdybyśmy w Polsce, tylko na jeden dzień, zabronili kobietom nosić spodnie pod groźbą ciężkiego pobicia (jak to miało miejsce w Malawi). Reakcja kobiet na taką groźbę byłaby tak silna, że wybuch III wojny światowej wydawałby się przy tym małym, nieistotnym incydentem.
A co Wy na ten temat sądzicie?
Artykuły związane:
- Malawi vendors go on the rampage (bbc.co.uk)
- Malawian women protest after attacks for wearing pants, miniskirts (radicalhub.com)