Mąż, żona i internet….

Przez przypadek znalazłem dziś coś, co najpierw mnie zaskoczyło, potem rozbawiło, a następnie dało do myślenia.
Niedawno odkryłem blog http://za-co-ona-sie-obrazila.blog.pl/ – pisany przez męża. Dzisiaj na stronie głównej ww. znalazłem taką oto kontrę http://zajajco-kontrblog.blog.pl/. Zaintrygowany kliknąłem na link…i? Okazało się,  że pisze go żona rzeczonego męża.

Nie dość, że tytuły są szczere do bólu to wpisy też nie pozostawiają złudzeń co do intencji. Treść ironiczna, sarkastyczna, ale zarazem dająca do myślenia.

Tak zacząłem rozmyślać. Szczerość w związku to podstawa – pewnik. Ale czy przypadkiem forma nie jest zbyt otwarta? Pranie brudów domowych na forum publicznym nie jest chyba najbardziej odpowiednim sposobem. Chociaż z drugiej strony przemyślenie pewnych spraw, przelanie ich na „papier” pozwala na nabranie dystansu do rzeczy, które nas bolą czy przeszkadzają. Hmmm, jest późno, problem jest ciekawy i wart przemyślenia. Prześpię się z tym.

Pewne jest natomiast, że:

Mąż + Żona + Internet = XXI wiek

dodajdo.com

Reklamy

Mąż – kochany meżczyzna ?

Ostatnio znalazłem przez przypadek ciekawy komentarz. Autorkę niżej wymienionego można znaleźć tutaj. Pozwoliłem sobie zacytować część z jej wypowiedzi i uraczyć komentarzem.

„(…) jestem typem pedantycznej pani domu, która uwielbia mieć wszystko we właściwym porządku, na właściwym miejscu i oczywiście sprzęty itp. zawsze muszą wrócić na przyporządkowane im miejsce. Poprosiłam męża o pomoc. Posprzątał jedną łazienkę, sypialnię, odkurzył wszędzie, wyniósł śmieci i pojechał na zakupy. (…) Tak sobie zaczęłam myśleć i doszłam do wniosku, że straszna ze mnie szczęściara. Dostaje od męża kwiaty. (co najmniej raz w miesiącu) Spędzamy ze sobą wolny czas uprawiając sporty (…), jeżdżąc na jedno lub dwudniowe wycieczki weekendowe, prowadząc długie rozmowy, odwiedzając przyjaciół i znajomych (… ), chodząc do kina i teatru, do ulubionych restauracji czy kawiarenek. Niestety jak to kobieta zawsze oczekuje czegoś więcej. Naprawdę staram się panować nad własnymi oczekiwaniami w stosunku do niego, ale wierzcie mi, czasem jest bardzo trudno. Mój mąż np: nie stara się majsterkować przy samochodzie i w domu. Zawsze oddaje samochód do mechanika twierdząc, że mechanik też musi zarobić, i murarz, i malarz również. (…)  Nie staram się już go zmienić, ale czasem pojawia się gdzieś głęboko taka myśl… żeby on był trochę inny. (…)”

A oto komentarz jednego z panów na powyższy post:

„Niestety ptaszek zamknięty na uwięzi, jest ptaszkiem który prędzej czy później odleci – ważne, aby facet czuł, że drzwiczki od klatki są otwarte, ale nie chciał z niej wyfrunąć. Myślę, że to gwarancja szczęśliwego związku.”

Dla wyjaśnienia przedstawię dlaczego powyższy tekst tak mnie zafrapował. Z moich skromnych doświadczeń wynika, że podejście tej pani nie jest przypadkiem odosobnionym. Czemu posiadając kochającego męża chciałaby, by był on inny. Opisana sytuacja dobitnie pokazuje, że jest ona w tym związku szczęśliwa. To po jaką cholerę szukać dziury w całym? Tylko po to, by zagrozić swojemu szczęściu – jak pokazuje przytoczony komentarz jednego z czytelników, z którym zgadzam się w pełnej rozciągłości?! Czemu Wy Kobiety będąc szczęśliwe, spełnione staracie się na siłę coś zmieniać zamiast cieszyć się tym co macie? Mężczyzna jest w stanie tylko częściowo zrozumieć taką potrzebę i będąc konfrontowanym nagminnie z taką sytuacją zacznie siebie pytać czy jest to wszystko tego warte. Jestem w pełni za tym, by dążyć cały czas do czegoś lepszego, bo taka jest natura ludzka. Z czego wynika to wasze ciągłe nienasycenie? Może mi to ktoś wyjaśni, bo pewnych rzeczy moim małym męskim rozumkiem nie jestem w stanie pojąć…

dodajdo.com