Jak to Korniczek Indie odwiedzała

Tu nadaje stacja New Delhi. Prowadzącym jest Korniczek. Wtóruje jej pan Popiołek. Przedstawiamy szanownym Czytelnikom relację z podróży. Nie obyła się ona oczywiście bez przygód – bo jakże by mogło być inaczej. Na początku, gdy poziom paniki w oczach Kornika sięgał apogeum, islandzki wulkan się nad nią zlitował i zapłakał rzewnymi łzami tak, że jakakolwiek wyprawa nie była możliwa. Jednak jak to z łzami bywa i one się kończą.

Następnego dnia pan Popiołek i pani Kornik udali się na lotnisko, by znów spróbować szczęścia. Tym razem poszczęściło się im.   Jednak w związku z zapłakanym wulkanem odbieranie kart pokładowych trwało prawie godzinę, po czym Korniczek, gdy zorientowała się ile pozostało czasu do odlotu,  z błyskiem szaleństwa w oczach pognał w te pędy na bramkę. Tu jednak zaskoczenie. Miła pani kazała parokrotnie przejść przez bramkę, gdy nagle pojawił się komunikat, że lot opóźniony jest o godzinę. W tym momencie błysk szaleństwa pojawił się w oczach Popiołka, w żyłach zagrała żądza  krwi. Korniczek czynił cuda, by tylko powstrzymywać Popiołka przed rozniesieniem miejsca w pył. Dzięki jej heroicznym wyczynom udało się jego mordercze zapędy powstrzymać. Tu należy się Czytelnikowi małe wyjaśnienie. Pan Popiołek przeszedł do stanu berserk tylko z jednego powodu: mianowicie kolejny lot następował krótko po przybyciu do miejsca przesiadki i istniało spore niebezpieczeństwo, że opóźnienie uniemożliwi przelot do miejsca docelowego. Udało się jednak jakimś cudem zdążyć.

W czasie lotu do Indii Korniczka fascynowało wszystko wokół i jakoś tak dziwnie zieleniał, gdy samolot dokonywał korekty kursu. Obyło się jednak bez problemów żołądkowych. Jednakże Kornik nie byłby Kornikiem, gdyby czegoś nie zmalował 🙂 Udało jej się zawiesić na kilka godzin monitor umieszczony na siedzeniu. Po dłuższych lamentach i narzekaniach oraz interwencji Popiołka udało się go zresetować i zaczął działać poprawnie. Przy tym poznał pan Popiołek tajemnicę OS-u jaki posiada linia lotnicza. Przy posiłku Popiołek zaproponował indyjską potrawę na co Korniczek skwapliwie się zgodziła.

Po wylądowaniu pan Popiołek odetchnął z ulgą, że Korniczek zniósł podróż dobrze. I musi stwierdzić, że jest z niej dumny.

Godny uwagi jest również pierwszy komentarz Korniczka po wyjściu z terminala:

Ale śmierdzi !

Ciąg dalszy nastąpi o ile Korniczek nie zakatrupi Popiołka w międzyczasie 😉

Reklamy

4 thoughts on “Jak to Korniczek Indie odwiedzała

  1. Jędza.. sympatyczny hindus to taki który jeszcze mówi „gugu” i robi w pieluchę.
    I w tym poście Popiołek ujawnił swoją zdolność do fantazjowania.. ale o tym napisze później 😀

  2. Korniczku jestem z Ciebie dumna:) Masz za sobą już dwa loty:D Pomyśl jaka przygoda czeka Cię za 1,5 tygodnia:P A Bediqusa podziwiam za cierpliwość:D

  3. … ja tak od dupy strony, ale… tak mi się nasunęło z tym smrodem – czy Bediqus nie miał pełnych gaci na myśl o rozładowaniu przez Korniczka nagromadzonej adrenalinki?… skoro Korniczek dusił wszystko w sobie i dzielnie zniósł podróż, to może Bedi wyczuwał, że wszystko skrupi się na Nim?… NIE DAJ SIĘ BRACHU ;-)… i bawcie się dobrze…

    … a ja wciąż liczę na „pamiątkę” z wycieczki w postaci sympatycznego Hindusa…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s