Podróże potrafią zaskakiwać

Tak oto znalazłem się w ponownie Europie. Jak zwykle jednak nie obyło się bez przygód. Na początek okazało się, że siedzi sobie obok mnie miły Sikh i przez cały lot ma zamiar wtulać  się we mnie swoim turbanem – musiałem być więc czujny przez cały lot.

Następnie wywiązała się ciekawa dyskusja pomiędzy mną, stewardesą oraz rzeczonym pasażerem:

– Co pan by chciał? Kawa, herbata? – spytała się mnie stewardesa.

– Kawę poproszę – odpowiedziałem.

– Może woda do tego, albo sok? – spytała ponownie.

– Woda – wtrącił ni stąd, ni zowąd Sikh.

– To coś podać jeszcze? – pyta dalej niezrażona  niczym stewardesa.

– To może ja jeszcze sok poproszę – odpowiedziałem.

– WODA! – wtrąca nagle Sikh.

– A jaki sok? Pomarańczowy, porzeczkowy? – dopytuje stewardesa.

– WODA! – rzuca ponownie Sikh. (A ja zaczynam podejrzewać, że to jedyne słowo jakie zna po angielsku)

– PROSZĘ NIE PRZESZKADZAĆ! Obsługuję tego pana – rzekła stewardesa do Sikha. – Zaraz do pana dojdę – dodała.

Sikh się naburmuszył i wyglądał jak małe obrażone dziecko do końca lotu.

Na tym jednak nie koniec.

Po dwóch godzinach lotu, nagle wielkie zbiegowisko za moimi plecami. Jakiś starszy pan wymiotuje, jest cały blady, twarz pokrywa pot, następnie zaczyna szybko i płytko oddychać, a po chwili wszystko ustaje i przez dłuższą chwilę nic się nie dzieje. Wezwana stewardesa każe innej sprawdzić puls. Po minucie słyszę tylko ulgę w głosie rzeczonej:

– Jest, słaby, ale jest.

Po chwili pasażerowie słyszą ogłoszenie: „Mamy chorego pasażera, czy na pokładzie jest jakiś lekarz?„. Zgłasza się dwóch: Włoch – pediatra i Kanadyjczyk – lekarz medycyny ogólnej. Po krótkim badaniu i konsultacji medycznej pada wyrok: sepsa. Następuje rozmowa między lekarzami, która wszystkim na około mrozi krew w żyłach:

– Tak. To wygląda na sepsę.

-Tak. Zgadzam się z kolegę. Jak szybko nie podamy kroplówki to będziemy musieli lądować.

Należy w tym momencie nadmienić, że samolot znajdował się nad jednym z krajów Azji Mniejszej. Tak więc lądowanie w Uzbekistanie, czy Tadżykistanie było mało atrakcyjną opcją.

Po usłyszeniu tego tekstu wszyscy struchleli i zaczęli się cicho modlić by tylko jakaś kroplówka się znalazła.

Stewardesa wybawiła nas z opresji przynosząc trzy worki z glukozą.

Odetchnęliśmy z widzialną ulgą…

Reklamy

8 thoughts on “Podróże potrafią zaskakiwać

  1. Hmmm….jakbym zadzwonił z Tadżykistanu, że nie wracam do domu inaczej byś to oceniła.

  2. … ja oświecę, ja… ja…
    … to kolejna część „Niekończącej się opowieści…” chciałeś – masz… a fantaaaaaaaazja, fantaaaaaaazja jest od tego, żeby bawić się (…) na całego…
    … FAAAAAAANTAAAAZJAAAAAA….

    … zawsze jako autor tekstu możesz nanieść korektę… 😉

  3. Hmmm…nie za bardzo rozumiem, co w tym opisie takiego śmiesznego. Mnie nie było do śmiechu. Może mnie ktoś oświeci? 🙂

  4. ale sie pośmiałam.. już widzę ten błysk w oku i ten uśmiech.. niczym Johnny Bravo 🙂 zgadzałoby się, bo to B. i to na B.
    😀

  5. … dobrze, żem laik w wiadomej nam kwestii… wówczas mnie groziłaby „diarrhoea”…

    … Korniczku… jak to „co?” – Bediqus, jak to Bediqus podszedł do sprawy ze stoickim spokojem… „olał wszystko” (podobnie jak czytelników powyżej), a co za tym idzie – udał się z wizytą w ustronne miejsce… nagle… na pokładzie pojawił się pasażer w niebieskim stroju (w leginsach :D) z pokaźną literą „S” na klacie, pozostali uczestnicy zaczęli szeptać: TO PTAK… TO SAMOLOT… NIE!! – wykrzyknęła stewardesa, która po podaniu kawy i soku rozpoznała w tajemniczej postaci Mr.B. – TO SuperBedi… „trzydniówka*” – orzekł nasz bohater i…BUuuM…
    … oczywiście malinowe w syropie… albowiem IBUM zawsze działa na zbicie gorączki… chory pasażer poczuł się nieco lepiej (nieco, gdyż Bedi nie jest czarodziejem, a jak sama nazwa wskazuje 3-dniówka musi potrwać trochę dłużej)… uczestnicy rejsu zaczęli wiwatować…

    * w tym miejscu można puścić wodze wyobraźni i wstawić, np. wyrostek, zatrucie pokarmowe, itp.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s