Zdarzyło się…w Indiach

Moi drodzy czytelnicy, jak należało oczekiwać życie lubi zaskakiwać. Tym oto sposobem wasz bajkopisarz znalazł się na krańcu świata – w Indiach. Jak zwykle podróż nie mogła odbyć się bez przygód.

Zacznijmy w takim razie od początku.

Zaczęło się całkiem nieoczekiwanie – na lotnisku w Krakowie. Jakiś amator przygód – jak się okazało później leciał ze mną do końca – z powodów bliżej nieokreślonych, bo jak inaczej nazwać całkowity brak mózgu, tudzież bezmyślność – zaczął filmować lądujące samoloty.  Do przewidzenia było, że straż graniczna nie może pozostać bezczynna – jak widać dla mnie, lecz nie dla rzeczonego podróżnika – i podjęła działania. Jednak inaczej niż w filmach, nie powalono go na ziemię i dokonano spektakularnego przeszukania (co mu się należało według opinii waszego uniżonego skryby), lecz grzecznie poproszono, by pokazał co filmuje, a następnie spisano personalia jegomościa.

– Ciekawie się zaczyna – pomyślał narrator – co będzie dalej?

Na odpowiedź na powyższe pytanie nie trzeba było długo czekać. Przy przesiadce okazało się, że – jak to ładnie ujęła stewardesa – the plane is oberbooked, czyli mówiąc językiem zrozumiałym, dokonano więcej ilości rezerwacji niż miejsc dostępnych w samolocie. W tym miejscu narzuca się wprost zapytać jak to jest w ogóle możliwe? Szczerze powiem, nie mam zielonego pojęcia. Istnieją przecież listy rezerwowe. Wygląda jednak na to, że w systemie rezerwacji jest drobny błąd polegający na tym, że niesprawdzana jest liczba rezerwacji podczas jej dokonywania. Co jeszcze ciekawsze takie systemy sporo kosztują. Po krótkiej chwili bardzo zmęczona stewardesa zaczęła proponować pasażerom alternatywną trasę, oczywiście za odszkodowaniem. Z czystej ciekawości narrator tejże opowiastki poszedł się spytać jak powyższe warunki wyglądają. Zapowiadało się interesująco: lot do Londynu, a następnie do Indii. Czas opóźnienia wyniósłby około 3-4 godzin. Przez krótką chwilę przemknęła przez myśl bajkopisarza diabelska myśl, by się na to zgodzić, szczególnie, że i odszkodowanie było kuszące. Po dokonaniu krótkiej analizy zrezygnował jednak z tej opcji. Przelecenie 1000 mil, a następnie powrót przez kolejne 5000 mijało się z celem. W ten oto sposób udaliśmy się do Delhi.

Najciekawszy był przelot nad Afganistanem gdzieś między Kabulem, a Kandaharem, gdy pilot obudził wszystkich pasażerów :). Następnie po kilkudziesięciu minutach nastąpił wschód słońca na 11 kilometrach. Najśmieszniejsze, że odbyło się to o 2 nad ranem :).

Indie powitały nas specyficznym smrodkiem i smogiem.

Potem narrator udał się do hotelu. Po drodze zobaczył kraj w pełnej krasie, od biedy i slumsów, aż po przepych i największych dyktatorów mody. Nieodłącznym obrazkiem były dwie święte krowy wyżerające ze śmietnika prawie na środku ulicy. Zaraz obok ktoś sprząta podwórko – mnóstwo kurzu wszędzie – a dwadzieścia metrów dalej stoisko ze „świeżymi” owocami. Kierowcy podobnie jak w krajach arabskich jeżdżą jak chcą okropnie przy tym trąbiąc na siebie. Po chwili bajkopisarz zrozumiał, czemu wszędzie są napisy „Nie trąbić”. Natomiast wszyscy motocykliści wyglądają jak członkowie gangu – wszyscy zamaskowani, by chronić się przed wszechobecnym kurzem.

Po dotarciu pozostała ostatnia – narrator ma nadzieje – niespodzianka tegoż dnia. Oczekiwanie przez kilka kolejnych godzin na wolny pokój. Powód jak się już pewnie szanowni czytelnicy i czytelniczki był prozaiczny:

The place is oberbooked

Ciekawe początki…

Reklamy

9 thoughts on “Zdarzyło się…w Indiach

  1. opisujesz podróże. myślę że jakieś zdjęcia by się przydały, tak aby czytelnik od razu widział o czym piszesz!

  2. no i jaki ten hotel?
    przyjmujesz rezerwację dla gości czy od razu wystawisz informację: the place is oberbooked 🙂

  3. „Indie powitały nas specyficznym smrodkiem i smogiem” – „ręki opadywują”… niczym prorok wspominałam o tym GWIAZDORZENIU we wcześniejszych opisach… a czegóż się Brachu spodziewałeś – czerwonego dywanu?

  4. No i pojechał do tych Indii, no!
    Trzeba było zdecydować się na ten wydłużony lot via Londyn. Miejsca w hotelu przez tych kilka godzin mogły się już zdążyć odblokować;-)
    Trzymam kciuki za udany pobyt wśród kurzu, hałasu i miejskich krów:-D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s